Facebook

Newsletter

Jesli chcesz być informowany o nowościach w naszym serwisie

Projekty IS

Czasopismo IS

Nauka

Zielone światło dla nebulizatorów

Kiedy w październiku dziennikarze gazet „Aftenposten” i „Adresseavisen” ujawnili, że w gigantycznej ciężarówce serwisowej reprezentacji Norwegii znajdują się inhalatory polepszające wydajność płuc zawodników tuż przed startem, wydawało się, że będzie to kropla, która przeleje czarę goryczy.

Stosowane przez norweskich biegaczy leki na astmę to kolejny problem, o którym od kilku sezonów głośno mówi m.in. nasza najlepsza zawodniczka Justyna Kowalczyk. – To szaleństwo, że tak wielu młodych mężczyzn i tak wiele młodych kobiet cierpi z powodu astmy w kraju o tak czystym powietrzu – wiele razy dziwiła się Polka.

 

Jak afera z dopingiem i stosowaniem leków na astmę przez norweskich narciarzy wpłynie na nowy sezon? – pytają kibice. – Niewiele się zmieni – odpowiadam. Therese Johaug przyłapana na stosowaniu sterydu anabolicznego zostanie zawieszona tylko na kilkanaście miesięcy, żeby mogła wystartować na igrzyskach w koreańskim Pjongczang, a jej koleżanki i koledzy nadal będą brać leki na astmę i inhalować się przed zawodami.

 

Wielkie poruszenie nie tylko w Skandynawii, ale w całym świecie wywołała afera dopingowa narciarskich biegaczy z Norwegii. Najpierw na przekroczeniu dozwolonej dawki leków na astmę został przyłapany najlepszy biegacz ostatnich sezonów Martin Johnsrud Sundby, w efekcie stracił zwycięstwo w Tour de Ski i Pucharze Świata 2015. Potem pozytywny wynik dał test, jakiemu poddana została trzykrotna medalistka olimpijska Therese Johaug, w której organizmie stwierdzono obecność klostebolu, zabronionego sterydu anabolicznego. Kiedy w październiku dziennikarze gazet „Aftenposten” i „Adresseavisen” ujawnili, że w gigantycznej ciężarówce serwisowej reprezentacji Norwegii znajdują się inhalatory polepszające wydajność płuc zawodników tuż przed startem, wydawało się, że będzie to kropla, która przeleje czarę goryczy.

To tylko krem na oparzenia

Tak się jednak nie stało. Johaug i trener norweskiej kadry Fredrik Bendiksen zaczęli tłumaczyć, że zakazana substancja miała znajdować się w kremie stosowanym przy oparzeniu słonecznym, którego biegaczka użyła podczas zgrupowania we Włoszech. Oboje twierdzą, że nie wiedzieli, iż krem zawierał klostebol. Utrzymują, że lekarz miał zapewniać, że nie ma w nim zakazanych substancji. Przyłapana na dopingu biegaczka nie straciła dobrego humoru nawet wtedy, gdy Norweska Agencja Antydopingowa orzekła, że powinna zostać zawieszona na 14 miesięcy. Johaug uznała, że skoro nie chcą jej ukarać dwuletnią dyskwalifikacją, tylko zawiesić na nieco ponad rok, świadczy to, że uznano jej wyjaśnienia o błędzie lekarza za wiarygodne. – Cieszę się, że uwzględniono moje argumenty. Nie rozumiem jednak, dlaczego za to, co się stało, mam zostać ukarana aż czternastomiesięcznym zawieszeniem – powiedziała. Głos zabrał także jej prawnik Christian B. Hjort. – Uważam, że w ogóle nie ma podstaw do zawieszenia – stwierdził.

Jeśli proponowana kara faktycznie wejdzie w życie, to Johaug będzie mogła jechać na igrzyska w koreańskim Pjongczang. Okres zawieszenia skończy się bowiem w grudniu 2017 roku, a więc na dwa miesiące przed rozpoczęciem olimpijskich zawodów. Edward Budny, trener byłego mistrza świata Józefa Łuszczka, ma jednak nadzieję, że Światowa Agencja Antydopingowa będzie o wiele bardziej surowa dla Johaug. Jego zdaniem każdy, kto sięga po niedozwolone środki, zasługuje na najwyższą karę, a więc dwuletnią dyskwalifikację. – Każdy, kto brał doping, nie ma prawa startować na igrzyskach olimpijskich. Nie ma tu żadnego usprawiedliwienia, zwłaszcza w przypadku Norwegii, która łoży ogromne pieniądze na biegi narciarskie, a ci, którzy wygrywają, są tam traktowani jak bogowie. Jeśli taki kraj sięga po niedozwolone środki, to jest to skandal – powiedział szkoleniowiec w jednym z wywiadów.

 

Ciężarówka z inhalatorami

Kolejny skandal wybuchł w październiku, po tym jak gazety „Aftenposten” i „Adresseavisen” ujawniły, że w gigantycznej ciężarówce serwisowej reprezentacji Norwegii znajdują się inhalatory polepszające wydajność płuc zawodników. Dziennikarze od dawna próbowali ustalić, dlaczego zawodnicy wchodzą do wnętrza pojazdu tuż przed startem. W końcu udało im się odkryć cel tych wizyt. Narciarz Oeystein Pettersen ujawnił, że w ciężarówce znajdują się nebulizatory, czyli aparaty do inhalacji, których norwescy narciarze używają tuż przed startem w sprincie. – Natychmiast po prologu wszyscy zmierzamy do ciężarówki i wchodzimy na pierwsze piętro. Tam stoi rząd stanowisk, przy których siadamy i zaczynamy wdychanie. Jedni otrzymują lekarstwa na astmę, jak w moim przypadku, a inni, którzy nie cierpią na tę chorobę, wdychają opary roztworu wody z solą oczyszczające śluz z dróg oddechowych – ujawnił biegacz.

Norweskie kluby narciarskie na doniesienia o inhalatorach w ciężarówce zareagowały oburzeniem. Uznały, że to silnie uderza w wizerunek norweskich biegów narciarskich. – To, do czego doprowadzili działacze Norweskiej Federacji Narciarskiej, nie jest naszą kulturą sportu. Norweskie biegi narciarskie przez całe generacje oparte były na otwartości, uczciwym treningu i uczciwiej rywalizacji w aurze zdrowego sportu. Teraz ta opinia staje się po prostu wyblakła – powiedział dziennikowi „Aftenposten” Geir Moe, prezes klubu Lyn Ski.

Podobnego zdania jest Per Andersson, lekarz szwedzkiej kadry narciarskiej. – Nebulizatory to narzędzie do neutralizowania nagłych ataków, a nie działań profilaktycznych. Norwegowie postępują niemoralnie i nieetycznie, jeżeli uciekają się do takich metod działania – oświadczył.

 

Kowalczyk miała rację

Stosowane przez norweskich biegaczy leki na astmę to kolejny problem, o którym od kilku sezonów głośno mówi m.in. nasza najlepsza zawodniczka Justyna Kowalczyk. – To szaleństwo, że tak wielu młodych mężczyzn i tak wiele młodych kobiet cierpi z powodu astmy w kraju o tak czystym powietrzu – wiele razy dziwiła się Polka. Na astmę leczy się czołowa norweska biegaczka Marit Bjørgen. Także Therese Johaug przyznała, że przyjmuje leki na astmę, mimo iż jest zdrowa. – Nie mam astmy, ale czasem brałam dozwolone leki przeciwastmatyczne, gdy byłam przeziębiona. Nie robimy w norweskiej kadrze nic złego, nie mamy nic do ukrycia – stwierdziła.

O tym, że Norwegowie nie widzą w tym żadnego problemu, świadczy wywiad, jakiego niedawno telewizji TV2 udzielił norweski mistrz świata Fin Hagen Krogh. – Nie mam astmy, ale biorę leki na astmę i będziemy tak w norweskiej kadrze robić dalej – powiedział. – Najbardziej to się przydaje w sprintach albo w wyścigach etapowych, gdy czujesz jeszcze w drogach oddechowych wysiłek z poprzedniego dnia – dodał Krogh.

Dlaczego Norweska Federacja Narciarska oferuje swoim biegaczom leki na astmę, nawet jeśli są zupełnie zdrowi? – System płucny jest najważniejszym narzędziem dla narciarzy biegowych i musimy mieć pewność, że w drogach oddechowych jest wszystko w porządku. Dlatego inhalujemy zawodników profilaktycznie – tłumaczą działacze.

Trener Budny przypomina, że w tym roku ujawniono, iż Norwegowie podają leki na astmę nawet juniorom. – Chcą zalegalizować wziewne środki przeciwastmatyczne. To dotyczy też dzieciaków w wieku 15–16 lat – podkreśla. Rzeczywiście telewizja NRK ujawniła, że podczas tegorocznych mistrzostw świata juniorów w rumuńskim Rasnovie młodzi Norwegowie byli inhalowani. Zwykle argumentem za stosowaniem takich praktyk była opinia, że to chroni drogi oddechowe, zwłaszcza gdy zawodnicy biegają w niskich temperaturach. Tymczasem, jak podkreślała telewizja NRK, w Rumunii mrozów nie było, a organizatorzy mistrzostw walczyli z odwilżą.

„Nadszedł czas, aby przyznać, że Kowalczyk miała rację” – tak ostatnie doniesienia na temat powszechnego stosowania przez norweskich biegaczy narciarskich leków na astmę, nawet gdy na nią nie chorują, skomentowała niedawno gazeta „Aftenposten”.

 

Nadal będą brać leki na astmę

Wiele wskazuje, że konstatacja norweskiego dziennika niczego w nowym sezonie nie zmieni. Międzynarodowa komisja śledcza powołana we wrześniu w celu zbadania masowego stosowania przez norweskich biegaczy narciarskich lekarstw na astmę stwierdziła niedawno, że w tych praktykach nie ma nic niewłaściwego. Kompletny raport zostanie przedstawiony dopiero w styczniu, lecz już teraz komisja orzekła, że aplikowanie lekarstw na astmę nawet u zdrowych zawodników miało na celu jedynie profilaktyczne dbanie o ich drogi oddechowe. Tej opinii nie podzielają jednak skandynawskie media. Zdaniem szwedzkich i fińskich dziennikarzy Norwegia otrzymała zielone światło dla swoich kontrowersyjnych praktyk. „W ten sposób, po werdykcie komisji, Norwegia będzie mogła dalej w świetle prawa stosować inhalatory w swojej ciężarówce serwisowej, nie zwracając uwagi na oskarżenia całego świata” – napisał szwedzki dziennik „Expressen”.