Portal Instytutu Sportu – Państwowego Instytutu Badawczego dla trenerówinsp.pl
Forum Trenera, strona główna

Czy osoba w spektrum autyzmu może być wybitnym sportowcem?

Czy osoba w spektrum autyzmu może być wybitnym sportowcem? To fundamentalne pytanie warto postawić inaczej: czy współczesny sport potrafi dostrzec potencjał zawodnika, zamiast koncentrować się wyłącznie na jego trudnościach? O potencjale neuroatypowości, sporcie i roli świadomego trenera mówi dr Aleksandra Buchholz.

15 min czytaniaTekst: Jolanta Samulewicz 29 października 2026
Sylwetka głowy na tle fioletowej kompozycji świetlnej.
Zdjęcie ilustracyjne

Spektrum możliwości

Z doświadczeń klubowych wynika, że osoby neuroatypowe wciąż bywają niezrozumiane, a ich specyficzne zachowania bywają błędnie interpretowane jako brak zaangażowania czy opór. Tymczasem w dyscyplinach precyzyjnych i powtarzalnych – takich jak strzelectwo sportowe – unikalne cechy spektrum (hiperkoncentracja, dbałość o szczegóły, zamiłowanie do procedur) mogą stać się potężnym zasobem.

Niniejsza rozmowa stanowi wstęp i zapowiedź szerszego artykułu, który ukaże się w jednym z kolejnych wydań „Forum Trenera”. Już teraz otwieramy dyskusję o tym, jak zmiana paradygmatu trenerskiego może otworzyć sport na spektrum możliwości w ramach różnorodnych neurotypów.

I. Nowe spojrzenie na spektrum autyzmu: od deficytu do zasobów

„Forum Trenera”, Jolanta Samulewicz: Miałam przyjemność wysłuchać pani wykładu na AWF i to zainspirowało mnie do zadania pytania o to, jak neuroróżnorodność funkcjonuje w realiach sportowych. Z moich długoletnich obserwacji klubowych wynika, że osoby w spektrum bywały w grupach niezrozumiane, odpychane czy wyśmiewane. Co sprawia, że tak często koncentrujemy się przede wszystkim na ich trudnościach, zamiast dostrzegać ich możliwości i mocne strony?

Dr Aleksandra Buchholz: Zacznijmy przede wszystkim od definicji pojęcia neuroróżnorodność. Jest ono bardzo często błędnie rozumiane jako odmienność, podczas gdy jest to pojęcie parasolowe, obejmujące nas wszystkich. Oznacza to, że zarówno pani, ja oraz osoba w spektrum autyzmu należymy do tej grupy. W ramach neuroróżnorodności wyróżnia się natomiast dwie grupy osób, których mózgi, mówiąc kolokwialnie, różnią się okablowaniem. Osoby neurotypowe funkcjonują w grupie większościowej, a ich mózgi przetwarzają bodźce zmysłowe w sposób typowy dla statystycznej większości, co wynika z określonej charakterystyki neurostrukturalnej i neurofunkcjonalnej. Osoby neuroatypowe natomiast mają bardziej zróżnicowane sposoby przetwarzania bodźców zmysłowych, co za tym idzie, ich sposób reagowania na nie będzie nieco mniej standardowy. Do drugiej grupy należą między innymi osoby w spektrum autyzmu.

Wracając do pytania o trudności, pozwolę sobie odbić piłeczkę i zapytać, co pani rozumie przez trudności i kogo te trudności mają dotyczyć? Mamy tendencję do używania pojęć, których definicja jest płynna, często wieloznaczna, utrwalająca błędne przekonania i stereotypy. W odniesieniu do trudności, warto zwrócić uwagę na akcent. Ma pani na myśli zachowanie, które jest niewygodne dla trenera, nie dla zawodnika. Zawodnik w spektrum autyzmu, realizuje swój wzorzec reakcji na bodźce, który ma charakter adaptacyjny. Dla niego nie ma w tym nic nadzwyczajnego. To trener odbiera to jako trudność, dlatego praca z osobą w spektrum autyzmu czy inną osobą neuroatypową, wymaga przede wszystkim wyjścia poza standardowe oczekiwania zachowań. Autyzm został po raz pierwszy opisany w latach 40. XX wieku, choć już w latach 20. pojawiały się zapiski świadczące o zainteresowaniu badaczy atypowym zachowaniem dzieci. Od tamtej pory rozumienie tego zjawiska przeszło rewolucję. Rzeczywiście pierwotnie koncentrowano się na zachowaniach, których odmienność budziła niepokój, lęk. Podejmowano próby „leczenia” autyzmu, co w praktyce przybierało niekiedy bardzo dramatyczny wymiar. Celem tych zabiegów było wypracowanie zachowań, które będą przypominały neurotypowe, czyli, mówiąc słowami profesor Zakrzewskiej-Manterys, próbowano „upełnosprawnopodobnić” osoby w spektrum autyzmu. Dziś wiemy, że jest to niemożliwe z prostego powodu, nie da się po pierwsze „wyleczyć” z autyzmu, bo autyzm to nie choroba, po drugie nie da się zmodyfikować zachowania tak, by wpasowało się w obraz standardowy, bez szkody dla człowieka.

Autyzm bowiem jest nie tyle zaburzeniem, co odmienną ścieżką rozwojową, nie gorszą od typowej, a inną. Kiedyś przeczytałam piękne zdanie „z autyzmu się nie wyrasta, w autyzm się wrasta”, co należy rozumieć jako stan stały, kondycja, w której człowiek funkcjonuje i w jej ramach realizuje swoje cele życiowe. Sposób realizacji jest nieco inny, ale należy pamiętać, że ludzki organizm ma ogromne zdolności adaptacyjne, zatem nasz sposób funkcjonowania ma zawsze służyć jakimś celom. Ważne jest, by to dostrzec i zrozumieć, a nie piętnować jako dziwne i kłopotliwe czy bezsensowne. Próba modyfikacji sposobu funkcjonowania doprowadzi do nagromadzenia frustracji i może skończyć się na przykład meltdownem czyli wyglądającym często jak atak furii, wyładowaniem napięcia nagromadzonego, w sytuacji narażenia na zbyt intensywne sensorycznie środowisko. I to jest tylko jedna z najłagodniejszych konsekwencji prób osadzenia osoby neuroatypowej w standardowym modelu funkcjonowania. Każdy człowiek bez względu na neurotyp stanowi pewien zlepek zróżnicowanych cech. W tym tkwi piękno ludzkiej różnorodności. W grupie neuroatypowej nie jest inaczej, powiem więcej niektóre cechy stanowią istotne zasoby, których wartość jest dopiero odkrywana.

Czy brak wiedzy trenerów, rodziców i całego środowiska sportowego jest dziś jedną z głównych barier, przez które dzieci i młodzież w spektrum rzadziej trafiają do sportu? A jeśli tak – czego najbardziej brakuje trenerom?

Brak wiedzy to pożywka dla stereotypów, skąd już prosta droga do stygmatyzacji. Nieżyjący już wybitny socjolog i badacz zjawiska stygmatyzacji, Zygmunt Bauman, mawiał, że wszelka odmienność, która uparcie nie poddaje się naciskom dążącym do standaryzacji i unifikacji, może być traktowana jako kłopot, który należy zlikwidować. Charakterystyczne dla grup społecznych jest dążenie do nadania cechom charakteryzującym większość, istotności przy jednoczesnym bagatelizowaniu cech należących do mniejszości. To z kolei prowadzi do utrwalania przekonania o ludziach posiadających inne cechy jako gorszych, nieproduktywnych, nieprzydatnych społecznie, a ich cechy definiuje się jako „trudne”.

Każdy trener pracuje w określonej metodyce, mającej ścisłe zasady i kroki, których realizacja przynosi określone rezultaty w postaci postępów zawodnika. W przypadku osób atypowych może się okazać, że konieczna jest modyfikacja kroków lub czas oczekiwania na rezultaty może się wydłużyć. Komunikacja kierowana do osób w spektrum powinna być w miarę konkretna, uboga w metafory, przenośnie i pojęcia abstrakcyjne, które są intelektualnym wyzwaniem dla autystów. W przypadku języka sprawdza się zasada „mniej znaczy więcej”. Współczesna wiedza z obszaru neuroobrazowania daje nam mnóstwo informacji na temat mózgowych uwarunkowań niecodziennych zachowań osób w spektrum autyzmu. Wiemy na przykład, że typowa dla autyzmu odroczona reakcja na polecenie wynika z odmiennej pracy funkcji wykonawczych, które odpowiadają za nasze działanie. Zanim zatem ocenimy zachowanie zawodnika jako przejaw niesubordynacji, lenistwa czy rozproszenia uwagi, cierpliwie poczekajmy na odpowiedź. Pierwszym krokiem według mnie, poza edukacją, jest przyjrzenie się naszemu językowi, jak go używamy i co rozumiemy przez pojęcia, którymi opisujemy rzeczywistość. Trudność rozumiana jako kłopot dla trenera, powinna być analizowana nie tylko w kontekście zachowania zawodnika, ale też postawy trenera. Jeśli nie ma w nim zgody na niestandardowe wzorce, nawet jeśli cel jest osiągany, to warto pokusić się o autorefleksję, czy moja praca ma służyć mojemu komfortowi czy sukcesom strzeleckim mojego zawodnika. Społeczny obraz autyzmu często nacechowany jest tajemniczością, dziwacznością. Nasuwa się pytanie, czy taka osoba jest na tyle godna zaufania, by dać jej broń, czy neuroatypowość nie jest równoznaczna z chorobą psychiczną. Odpowiem krótko – zdecydowanie nie. Autyzmowi towarzyszą wyzwania z obszaru zdrowia psychicznego, ale osobom neurotypowym również. Oczywiście norma intelektualna i odpowiednia kondycja psychiczna powinny być kryterium włączenia w cykl treningowy, ale to dotyczy wszystkich zawodników.

Czy możemy w ogóle mówić o charakterystycznych „mocnych stronach” osób w spektrum autyzmu, czy raczej trzeba patrzeć na każdego zawodnika indywidualnie?

Profesor Stephen Shore, amerykański pedagog sam będący w spektrum autyzmu, powiedział kiedyś „Jeśli poznałeś jedną osobę z autyzmem, to poznałeś JEDNĄ osobę z autyzmem”. Zdanie to oddaje istotę różnorodności w ramach jednego neurotypu. Nie jest bowiem tak, że autyzm jest zestawem tożsamych cech, a proces diagnostyczny nie polega na nakładaniu kalek behawioralnych i identyfikacji ich z wypunktowanej listy. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie istnieje coś takiego jak cechy autystyczne. Wszystkie cechy są ludzkie, tylko różni nas sposób ekspresji tych cech. Obserwuje się jednak u osób w spektrum pewne specyficzne dla tej grupy charakterystyki, wynikające, jak wcześniej wspomniałam, z odmienności neurologicznych. Obecnie coraz większy akcent kładzie się na analizę tych charakterystyk w ujęciu zasobów, mogących sprzyjać podejmowaniu określonych aktywności zawodowych, czy w pani przypadku, sportowych. Różne źródła naukowe podają, że występowanie szczególnych zainteresowań u dzieci w spektrum autyzmu może sięgać nawet 90%. Osoba oddająca się takiemu zainteresowaniu osiąga zazwyczaj wiedzę ekspercką lub bardzo wysoki poziom sprawności, w zależności od dziedziny, którą się interesuje. Dla wielu osób w spektrum autyzmu sport staje się nie tylko sposobem regulacji emocji, ale też pasją, której oddają się z ogromnym zaangażowaniem, pogłębiając tajniki dyscypliny nie tylko w kontekście praktycznym, ale również historycznym i w każdym innym aspekcie dotyczącym tematu. Bardzo często pasja staje się sposobem na życie, dzięki której osoba w spektrum osiąga wysoki status społeczny i spełnienie zawodowe. Podsumowując, warto jednak przyglądać się zawodnikowi indywidualnie. Znajomość neurotypu może pomóc w zrozumieniu niektórych zachowań i dostosowaniu się do niestandardowych potrzeb, ale nie należy zapominać, że to jest nasz zawodnik, który również ma obowiązki wynikające ze swojej roli. Ostatnio usłyszałam zdanie, które może być komentarzem do pani pytania: „dobry trener zna swojego zawodnika, doskonały – go rozumie”.

Ekran elektronicznej tarczy strzeleckiej z zaznaczonymi trafieniami.
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Jolanta Samulewicz

II. Cechy spektrum jako potencjalny zasób: strzelectwo jako przykład

W strzelectwie sportowym fundamentem mistrzostwa jest powtarzalność wzorca ruchowego, bardzo duża dbałość o szczegóły – między innymi pracę na języku spustowym, powtarzalność postawy czy rytm oddechowy – oraz zdolność do długotrwałego skupienia. Czy pewne cechy obserwowane u części osób w spektrum, które w innych środowiskach mogą być postrzegane jako trudność, w sporcie precyzyjnym mogą stać się zasobem?

Rzeczywiście wymagania strzelectwa sportowego mogą wpisywać się swoją specyfiką w pewną charakterystykę postrzegania autystycznego. Profesor Simon Baro-Cohen, znakomity badacz autyzmu, w swojej książce „Poszukiwacze wzorów”, opisuje autystyczny fenomen dostrzegania rytmów, logiki, powtarzalności i zasad we wszystkim, co nas otacza. Osoby w spektrum mają niesamowitą umiejętność matematycznego definiowania świata. Odkrywanie logiki rządzącej otoczeniem może stanowić źródło ich fascynacji. Ta umiejętność może okazać się bardzo pomocna przy pracy strzelca, która podlega, można powiedzieć, matematycznym wręcz obliczeniom i repetytywnym wzorom. Właśnie owa repetytywność jest kolejną, wyróżniającą osoby autystyczne, cechą. Powtarzalność następujących po sobie czynności wiąże się z przewidywalnością, dającą poczucie bezpieczeństwa. Często mówi się o osobach autystycznych, że są rytualni, sztywni, pryncypialni. Przywiązanie do stałych elementów, do zasad, których przestrzeganie należy do „autystycznego etosu”, buduje poczucie bezpieczeństwa. Poczucie bezpieczeństwa z kolei jest fundamentem każdej aktywności nastawionej na określony cel. Zawodnik, który nie ma zagwarantowanego poczucia bezpieczeństwa, będzie uruchamiał reakcje adaptacyjne nastawione na odpieranie zagrożenia. W takiej sytuacji praca poznawcza, czyli nauka, koncentracja i spostrzegawczość ulegają rozmyciu i trudno o jakikolwiek postęp. Osoby w spektrum najlepiej czują się w wyraźnych, jasnych zasadach, których powtarzalność sprawia, że mogą poświęcić się tylko jednemu celowi, oddaniu strzału i na tym cała uwaga będzie się koncentrować. Tu warto wspomnieć jeszcze o jednej cesze, która może stanowić zasób w strzelectwie, mianowicie, tendencja do koncentracji na szczegółach. Zdolność ludzka do łączenia pojedynczych elementów w spójną całość, budującą obraz postrzeganej rzeczywistości, zwana jest centralną koherencją. Osoby neurotypowe cechuje silna centralna koherencja, co oznacza, że potrafimy zidentyfikować obserwowany przedmiot, na przykład pistolet, tylko widząc lufę. To nam pozwala na postrzeganie typu Gestalt, czyli całościowe. Jest to cenna umiejętność wypracowana na drodze ewolucji, która umożliwiała naszym przodkom szybką reakcję w obliczu czającego się za drzewem wroga. Dostrzeżenie z oddali ogona, łączyło się z natychmiastową identyfikacją lwa, co dawało szansę na ucieczkę. Osoby w spektrum autyzmu cechuje słaba centralna koherencja, a więc większa trudność połączenia poszczególnych elementów postrzeganego obrazu w całość. Przykładem niech będzie las, który dla osoby z autyzmem jest zbiorem poszczególnych drzew. Ta cecha może jednak okazać się kluczowa w pracy wymagającej koncentracji na szczegółach, jaką jest zapewne koncentracja na muszce i szczerbince. Osoby neuroatypowe mogą być bardziej uważne na mikroróżnice w relacji muszka – szczerbinka – cel, w następujących po sobie złożeniach. Poza tym ich selektywna uwaga może być utrzymana długotrwale, jeśli jest wpleciona w powtarzalną czynność. Jeśli dodać do tego hiperfokus, czyli typową dla autyzmu i ADHD, wyjątkową umiejętność koncentrowania się na przedmiocie swojego zainteresowania, mamy gotowy przepis na olimpijczyka.

Z drugiej strony strzelnica niesie ze sobą wiele bodźców sensorycznych: huk wystrzału, zapach prochu, oświetlenie, ruch innych osób, a podczas zawodów także tłum, oczekiwanie czy zmiana rutyny. Jak trener może rozpoznać, że zawodnik jest przeciążony sensorycznie, i co może wtedy zrobić?

Poruszyła pani bardzo ważny temat, który nie może zostać pominięty, szczególnie w kontekście strzelectwa. Osoby w spektrum autyzmu są statystycznie częściej narażone na przestymulowanie wynikające z bodźców płynących z otoczenia. Ich układ nerwowy nie dokonuje selekcji bodźców i ich dyskryminacji z uwagi na istotność dla określonej sytuacji. Kilka lat temu na ekranach kin pojawił się film, opisujący historię autystycznego chłopca, zatytułowany „Strasznie głośno, niesamowicie blisko”. Tytuł idealnie oddaje doświadczenie autystyczne, w którym świat stale dostarcza stymulacji, która przeciąża. Przeciążony organizm reaguje albo wspomnianym wyżej meltdownem, albo shutdownem, czyli wycofaniem się z realizowanej czynności. Osoba doświadczająca shutdownu zachowuje się, jakby nas nie słyszała, może zastygnąć w jednej pozycji lub ograniczyć swoją ekspresję do minimum. Zarówno meltdown, jak i shutdown są stanami, nad którymi osoba nie ma kontroli i nie jest w stanie ich samodzielnie przerwać. Są to sytuacje wymagające przeczekania, bez konieczności interwencji. Jedyne, co można zrobić, to odsunąć osobę w bardziej ustronne miejsce i pozwolić jej się wyciszyć. W tych momentach następuje reset przeciążonego układu nerwowego. Oba te stany nie są zagrażające ani środowisku, ani osobie ich doświadczającej, natomiast możliwe jest przeciwdziałanie im. I tu znów wrócę do wspomnianego zrozumienia zawodnika, ale również do jego samowiedzy. Są bowiem tzw. momenty spustowe, które wyzwalają proces prowadzący do przeciążenia sensorycznego. Wiedza o tych momentach jest kluczowa do skutecznej pracy. Jeśli nadmiar dźwięków mnie przytłacza, to nie wychodzę z domu bez słuchawek lub szczególnych zatyczek do uszu eliminujących określone dźwięki z otoczenia. Jeśli mam nadwrażliwość na zapachy, to noszę ze sobą olejek neutralizujący (mięta lub grejpfrut), do którego mogę sięgnąć, jak czuję nadmiar bodźców zapachowych. Im więcej wiem na temat swoich sposobów na momenty spustowe, tym efektywniej pracuję nawet w intensywnym sensorycznie otoczeniu.

Czy odpowiednie dostosowanie środowiska treningowego może realnie zmienić sposób funkcjonowania zawodnika? Innymi słowy – czy problem tkwi w samym zawodniku czy w niedostosowanym środowisku?

Ja bym zaczęła od zmiany terminologicznej. Czy można tu w ogóle mówić o problemie? Obecnie coraz częściej mówi się o idei inkluzji, której celem ma być otwartość na różnorodność. Badacze tematu i osoby pozostające w mniejszościach odnoszą się do terminu habitable world – świata wartego zamieszkania, w którym ani odmienność rozwojowa nie jest problemem, ani otoczenie. Dlatego spróbujmy pomyśleć o tym, jak o wyzwaniu. To pojęcie niesie pewien potencjał, a w kontekście sportu nawet cel jako taki. Zatem, jeśli chodzi o wyzwanie, jakim jest zawodnik neuroatypowy, to praca powinna być wykonana po obu stronach. Otoczenie powinno dostosować warunki na tyle, by zoptymalizować efektywność pracy, natomiast nie zrobi tego bez wiedzy, czego zawodnik potrzebuje. Dlatego to on przede wszystkim powinien mieć wiedzę na temat swojej kondycji i czynników warunkujących różne stany. I nie mam tu na myśli wiedzy merytorycznej o autyzmie, ale wiedzy o nim samym jako osobie w spektrum, której doświadczenia wymagają wsparcia.

Gdybym miała dać pani, jako trenerowi radę, to prosiłabym o to, by szukała Pani wzorów w zachowaniu zawodnika, tak jak oni szukają wzorów w świecie. Jestem przekonana, że przy odrobinie uważności dostrzeże pani zależności między określoną sytuacją a zachowaniem zawodnika. Ta okoliczność będzie momentem spustowym dla jego reakcji, nad którym wspólnie możecie popracować. Unikałabym też dawania rad, bo wedle starej psychologicznej zasady, co jest dobre dla mnie, nie musi być dobre dla ciebie. Zachęcam również do porzucenia ocen takich jak trudny charakter, niesubordynowany zawodnik. To niczemu nie służy, a zamyka zawodników w stygmatyzującej szufladce. Każde zachowanie, które odbiega od oczekiwań, jest sygnałem o jakiejś potrzebie. Może to być potrzeba uwagi, potrzeba odcięcia się od przestymulowującego środowiska, dostarczenia sobie bodźca, potrzeba odreagowania napięcia lub potrzeby te bardziej podstawowe, które na przykład w sytuacji wyjazdów na zawody, są niezaspokojone. Osoby w spektrum nie zawsze są w stanie zidentyfikować źródło własnego napięcia, co wiąże się z zaburzeniami z obszaru interocepcji, czyli czucia wisceralnego. Czasem zwykły głód, nierozpoznany w czas, może przerodzić się w trudną do opanowania złość. Dlatego tak ważna jest współpraca trenera i wielu specjalistów, dietetyków, psychologów, fizjoterapeutów, którzy zadbają o podstawowe potrzeby w sytuacji, gdy stres może utrudnić ich identyfikację.

Czy sport – a szczególnie sport wymagający koncentracji, kontroli ruchu i powtarzalności, jak strzelectwo – może przynosić osobom w spektrum korzyści?

Jednym z istotniejszych wyzwań autyzmu są te z obszaru kompetencji społecznych. Osoby w spektrum miewają spore trudności w rozumieniu relacji, jakie łączą ludzi. Trudności wynikają ze zniuansowania tych relacji, które wymykają się logicznym zasadom i algorytmom. Przyjaźni nie da się rozpisać na matematyczny wzór, flirt zbudowany na wieloznaczności nie ma szans w konfrontacji z logiką autystycznego umysłu. Tak na poważnie to rzeczywiście osoby w spektrum skoncentrowane od dziecka na przedmiotach, a nie na relacjach, mają spore trudności na tym polu, które często prowadzą do wykluczenia i ostracyzmu społecznego. Sport jest doskonałym narzędziem terapeutycznym, bo łączy w sobie określoną metodologię, a więc oparty jest o zasady i ma charakter drużynowy, zatem jest obecny aspekt społeczny. Jako pracownik uczelni wyższej, byłam promotorką wielu prac badawczych, potwierdzających skuteczność zarówno indywidualnych sportów, jak i drużynowych w rozwoju kompetencji społecznych osób w spektrum autyzmu.

Jak rozróżnić sytuację, w której zawodnik potrzebuje wsparcia, od sytuacji, w której po prostu potrzebuje przestrzeni i czasu na samoregulację?

Zagwarantowanie przestrzeni i czasu na samoregulację to też jest wsparcie. Każde działanie na korzyść zawodnika jest wsparciem. Nie budowałabym tu granicy. Skoncentrowałabym się natomiast nad skutecznością działań. Jeśli dotychczasowe udogodnienia nie wpływają na samopoczucie zawodnika, a on sam nie jest w stanie zidentyfikować źródła dyskomfortu, to skorzystałabym wówczas ze wsparcia psychologa. Praca trenerska, podobnie jak terapeutyczna, powinna przebiegać w modelu interdyscyplinarnym, bo tylko wówczas jesteśmy w stanie wesprzeć zawodnika kompleksowo i zoptymalizować jego pracę.

Na zakończenie – zmiana perspektywy

Na koniec – gdyby miała pani zostawić trenerów z jedną myślą po naszym wywiadzie, co chciałaby pani, żeby zapamiętali?

Przede wszystkim zachęcałabym do porzucenia założeń, co do sposobu reakcji zawodnika, bez względu na to, czy jest neurotypowy czy neuroatypowy. Założenia wiążą się z oczekiwaniami co do określonego sposobu odpowiedzi. To budzi frustracje i niepotrzebne napięcia w relacji trener-zawodnik, co ma bezpośrednie przełożenie na jakość treningu i późniejsze efekty na zawodach. To, co istotne, to zrozumienie zawodnika, specyfiki jego funkcjonowania w różnych okolicznościach i antycypacja jego reakcji tak, by przeciwdziałać ewentualnym nieporozumieniom. To w istocie bardzo proste i wymaga jedynie otwartości i uważności oraz postawy nie oceniania. Mniej istotne jest to, jak dziwaczne jest zachowanie zawodnika, bardziej jakiemu celowi służy, jaką potrzebę zaspokaja.

Indywidualizacja znaczy więcej

Rozmowa z dr Aleksandrą Buchholz prowadzi nas do pytania, które wykracza poza sport osób neuroatypowych: czym właściwie jest indywidualizacja treningu?

W sporcie często rozumiemy ją jako dostosowanie obciążeń, ćwiczeń czy metod treningowych do możliwości zawodnika. Tymczasem indywidualizacja może oznaczać znacznie więcej – poznanie sposobu, w jaki konkretny człowiek odbiera bodźce, przetwarza informacje, reaguje na zmianę, komunikuje swoje potrzeby i uczy się nowych umiejętności.

W tym ujęciu neuroatypowość nie jest jedynie szczególnym przypadkiem wymagającym „dostosowania” treningu. Staje się przypomnieniem, że każdy zawodnik jest indywidualnością, a skuteczny trening powinien zaczynać się od poznania człowieka, a dopiero potem od doboru metody.

Do tego zagadnienia powrócimy w kolejnym artykule, pokazując szerzej, jak wiedza o neuroróżnorodności może zmienić nasze myślenie o pracy trenera i o samej idei indywidualizacji procesu treningowego.

Dyscypliny: Strzelectwo sportowe

Najnowsze w Forum Trenera

Wszystkie artykuły
  1. Nauka i technologia30 października 2026

    Od „czucia mistrza” do systemu. Olimpijska Agenda SI, inwestycje gigantów technologicznych i mapa drogowa dla polskiego sportu

    Mistrza można wychować dzięki wybitnemu trenerowi. Żeby mistrzów było więcej, potrzebny jest system. Sztuczna inteligencja może w tym pomóc, ale tylko wtedy, gdy zbudujemy ją na …

    12 min
  2. Odżywianie i regeneracja30 października 2026

    Co piąty sportowiec toczy walkę, której nie widać

    Żywienie jest jednym z głównych filarów i kluczowym czynnikiem warunkującym maksymalne wykorzystanie zdolności wysiłkowych sportowca. Optymalną dietę zawodnika należy postrzegać …

    18 min
  3. Rozmowy o treningu29 października 2026

    Wojciech Topór: są same plusy powrotu do Polski Stefana Horngachera

    – Każdy z zawodników kadry B może nas zaskoczyć w tym sezonie. I mówię to z pełnym przekonaniem. Wciąż mamy rezerwy i nad tym pracujemy – powiedział Wojciech Topór, trener kadry B …

    12 min
Program
Forum Trenera
Organizator
Instytut Sportu – Państwowy Instytut Badawczy