Portal Instytutu Sportu – Państwowego Instytutu Badawczego dla trenerówinsp.pl
Forum Trenera, strona główna

Marcin Smolarczyk: Cały czas uczę się cierpliwości

– Literatura zapewnia filtr na koncepcje, które są w realizacji, ale budowanie kompetencji wymaga konfrontacji pomysłów. Musimy rozmawiać, a wciąż tego nie robimy – mówi dyrektor sportowy Związku Piłki Ręcznej w Polsce (ZPRP) Marcin Smolarczyk.

8 min czytaniaTekst: Rozmawiał Kamil Kołsut 29 października 2026
Marcin Smolarczyk na portretowym zdjęciu na czerwonym tle
Fot. ZPRP

Rozmawiał Kamil Kołsut

Ilu ludzi gra dziś w Polsce w piłkę ręczną?

Liczymy to regularnie i cyklicznie, bo mowa o stanie, który cały czas się zmienia. Jednocześnie o klarowną odpowiedź w skali kraju nie jest łatwo. Zgodnie z ubiegłorocznym zgłoszeniem do Głównego Urzędu Statystycznego na podstawie wydanych licencji mamy blisko 19 356 grających - 8729 kobiet oraz 10 627 mężczyzn - ale nie obejmuje to projektów szkolnych. Trend w perspektywie ostatniej dekady jest jednak niestety taki, jak i w innych dyscyplinach polskiego sportu, czyli spadkowy.

Dlaczego?

To kwestia stanu kultury fizycznej w naszym kraju. Mam nadzieję, że lekki kryzys, w przypadku którego wiele instytucji podnosiło głośny alarm, jest już za nami. Najważniejszym celem na poziomie kultury fizycznej jest zachęcenie ludzi, aby świadomie podchodzili do zdrowia właśnie przez kwestię wychowania fizycznego. To bardzo szeroka kwestia rozciągnięta między edukacją wczesnoszkolną a aktywnością seniorów. Mówimy o budowaniu dobrych wzorców, pracy u podstaw. Chcemy brać w tym udział.

Diagnoza jest taka, że negatywna tendencja nie dotyczy wyłącznie piłki ręcznej, lecz całego polskiego sportu?

Oczywiście, że tak. Jako ZPRP skupiamy się jednak na własnym podwórku. Mamy diagnozy i podjęliśmy odpowiednie działania nie tylko po to, żeby ten trend zatrzymać, lecz przede wszystkim – jak podkreśla często prezes Sławomir Szmal – kolejne dzieci do piłki ręcznej przekonać. To wymaga pracy. Wiadomo, że nie wszyscy trafią do piłki ręcznej, ale dla dobra wszystkich dyscyplin sportu w naszym kraju musimy wspólnie dbać o krzewienie kultury fizycznej od najmłodszych lat. Świadomość w społeczeństwie na szczęście już się zmienia. Nikt tego nie podważa. Mamy do dyspozycji scenariusze i plany – także programy rządowe – które dają przestrzeń do działania. Wiele z nich już realizujemy, inne są na etapie wdrożenia. Stąd moja nadzieja, że wspomniany wcześniej kryzys jest już za nami.

Waszym celem jest więc przede wszystkim docieranie do tych dzieciaków, których dziś w sporcie nie ma, a nie pozyskiwanie tych, które są, ale w innych dyscyplinach?

Nie mamy pozycji, aby rywalizować z wieloma innymi dyscyplinami. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, gdy jakiś dzieciak zakocha się w piłce ręcznej, mając podstawy nabyte w innych sportach. To się zdarza, ale nie mówimy o dużym ruchu, który byłby efektem naszej ukierunkowanej aktywności. Najważniejsze, gdy dziecko chce się rozwijać i widzi frajdę w piłce ręcznej.

Kiedyś o młodych dla piłki ręcznej było łatwiej?

Ten dopływ jest dość zróżnicowany regionalnie. Pochodzę z Kielc, czyli miejsca, gdzie istnieje kultura gry w piłkę ręczną. Jeżdżąc po Polsce, tylko dwa razy zdarzyło mi się zobaczyć dzieci spontanicznie grające w szczypiorniaka. To były właśnie Kielce oraz Płock. Chcielibyśmy więcej, choć wiemy, że specyfika naszego sportu, wymagającego rozjemcy nadzorującego grę, jest wyzwaniem. Ważne jest więc zarówno wypracowanie u dzieci odpowiedniej postawy, jak i zapewnienie możliwości grania. Dostosowujemy więc przepisy i wytyczne pozwalające rywalizować w młodszych kategoriach wiekowych na mniejszym boisku, z mniejszymi bramkami, a więc w sposób dla dzieci po prostu dostępny.

Piłka ręczna pod kątem progu wejścia do sportu wydaje się być jedną z dyscyplin zespołowych naprawdę wymagających poznawczo…

Chcemy to zmieniać. Jako federacja czerpiemy w sposób zorganizowany wiedzę z innych krajów. Duńczyk Claus Dalgaard-Hansen, który dziś pracuje dla Norwegów, był u nas niedawno na szkoleniu. Jeden z trenerów zapytał go, ile techniki robią trenerzy w tamtejszych szkołach, czyli kraju, gdzie istnieje kultura piłki ręcznej. Opowiedział, że dla nich istotna jest jedna rzecz: dziecko ma biegać z piłką nad głową. To proste rozwiązanie, a zmienia naprawdę dużo. Chodzi o budowanie świadomości dotyczącej wymagań stawianych przez nasz sport. Piłka ręczna jest sportem wymagającym reagowania w różnych sytuacjach, nie ma tu takiej przestrzeni na precyzyjną powtarzalność konkretnych ruchów, bo sytuacja na parkiecie jest dynamiczna. A dzięki takiemu nawykowi zawodnik jest gotowy do podejmowania decyzji w każdym momencie. Ważne jest właśnie rozumienie gry, które trzeba nabyć jak najwcześniej. Niemniej istotna jest świadomość korzyści płynących z synergii. Do tego dążymy, tak szkolimy trenerów. Ważne, aby ci młodzi chcieli się rozwijać, widzieli w tym cel.

Jak im ten cel pokazać?

Ostatnio czytałem o liczbie drop-outów wśród dzieci i młodzieży, czyli rezygnacji z uprawiania sportu, w podziale na dyscypliny. Jeden z najniższych wskaźników był w sportach walki – zwłaszcza tych, gdzie walczysz w ubiorze, czyli masz eksponowany stopień gradacji. Mowa o pasach, czyli celach krótkoterminowych, które realizujesz na chwilę, a później masz przed sobą kolejne. To pokazuje, jak ważny jest widoczny efekt, o który w grach zespołowych nie jest łatwo. I daje trenerom wskazówkę, pokazując, że w planie długofalowym istotne jest definiowanie celów etapowych oraz ich monitoring.

Fundamentem waszego systemu jest program „Gramy w Ręczną”. Jak wygląda i ilu ma uczestników?

10 tys. uczestników i 366 trenerów oraz nauczycieli. To nasz najszerszy program realizowany w klasach 1-3, którego celem jest popularyzacja dyscypliny. Robimy to poprzez grę turniejową dzieciaków na małych przestrzeniach, na małe bramki, a więc w środowisku dostosowanym do ich wieku. Wyposażamy szkoły w sprzęt i możliwości, bo nie wymagamy, aby prowadzący był trenerem piłki ręcznej.  Mamy kolejkę chętnych. Kryteria przy naborze są jednocześnie klarowne i coraz bardziej  wymagające. Inwestujemy przede wszystkim w te ośrodki, gdzie uczestnik „Gramy w Ręczną” faktycznie ma możliwość dalszej realizacji swojego rozwoju. Premiujemy te miejsca, gdzie w klasach 4-6 funkcjonują Ośrodki Szkolenia Piłki Ręcznej (OSPR), a przy lokalnych klubach, w zakresie wiekowym klasy 7 i 8 oraz liceum – Akademie Piłki Ręcznej (APR). OSPR-y to obecnie 6691 zawodników, 294 trenerów i koordynatorów oraz 181 osób współpracujących, a APR-y – 5022 zawodników oraz 222 szkoleniowców.

Marcin Smolarczyk rozmawia z zawodnikami drużyny
Fot. KPR Legionowo

To kolejne szczeble waszej drabiny…

Nie chcemy epizodów edukacyjnych, tworzymy ścieżkę szkolenia. „Gramy w Ręczną” i OSPR-y są przeznaczone dla szkół, APR-y zaś funkcjonują przy klubach. Rozpatrując ich certyfikację, wymagamy planów szkolenia w kategoriach młodzika, juniora młodszego i juniora. Może być to plan autorski, my wskazujemy jedynie cele do realizacji na poszczególnych etapach. Daje on nam informację o tym, na ile jest zdiagnozowany stan wyszkolenia i aktualnych potrzeb szkoleniowych. Chcemy go widzieć.

Jak wygląda rekrutacja do Szkół Mistrzostwa Sportowego, które są na szczycie tej piramidy szkoleniowej?

Mamy egzaminy. Myślimy jednak o tym, jak zoptymalizować proces, zwłaszcza że przygotowujemy się do konsekwencji wprowadzonych ostatnio zmian, czyli zmniejszenia liczby SMS-ów. Dziś mamy szkoły w Płocku dla dziewcząt i chłopców, wyłącznie dla chłopców w Kielcach i Kwidzynie oraz tylko dla dziewcząt w Kaliszu i Lublinie. Finalnie zostaną Płock dla pań oraz Kielce dla panów. Postawiliśmy na ośrodki, gdzie istnieje kultura piłki ręcznej. To jednocześnie miejsca, do których trafiają zawodniczki i zawodnicy z całej Polski, więc choć chcemy być tam, gdzie nasz sport i tak jest mocny, to wcale nie ograniczamy się geograficznie.

Ilu wychowanków Szkół Mistrzostwa Sportowego jest dziś w seniorskich reprezentacjach Polski?

To zależy od momentu, bo różne są listy powołanych. Dziś często jest to nawet połowa spośród tych obecnych na zgrupowaniu.

Gdzie powinien się zwrócić trener lub instruktor z małego ośrodka, który chce się rozwijać i szuka wiedzy o piłce ręcznej?

Pierwsze kroki powinien skierować do swojego Wojewódzkiego Związku Piłki Ręcznej, bo to są podmioty, które realizują kursy. Zaczęliśmy od poziomu trzeciego kwalifikacji trenerskich, za chwilę zajmiemy się kolejnymi. Wspólnie z WZPR ujednolicamy zasady, modyfikujemy zadania do realizacji. Chcemy, aby w programach szkoleniowych było znacznie więcej praktyki.

A skąd pan czerpie wiedzę?

Literatura daje filtr na koncepcje, które są w realizacji. Wiedza teoretyczna pozwala podejść analitycznie do konsekwencji działań. Pogląd na szkolenie – zarówno ze strony metodycznej, jak i merytorycznej – budowałem jednak przede wszystkim na bazie konfrontacji pomysłów. Bardzo do tego zachęcam. To coś, czego u nas brakuje. Zdarza się, że gdy zapraszamy na konferencję gościa, który mówi ciekawie i często proponuje inne spojrzenie na pewne sprawy, nikt w czasie na pytania nie podnosi ręki. My – jako Polacy – nie chcemy podejmować dyskusji, konfrontować wiedzy. To mnie bardzo zaskoczyło za granicą, kiedy na prelekcję zaprosili mnie Portugalczycy. Skończyłem wykład i zapytałem, czy są pytania, ale organizator mi przerwał. Okazało się, że wieczorem na auli zaplanowano klub dyskusyjny. Na sali było kilkudziesięciu trenerów. Każdy miał kartkę zapisaną pytaniami. Tak dzieje się wszędzie, gdzie jako ZPRP jesteśmy zapraszani.

To w Polsce nie jest możliwe?

Niedawno o przeprowadzenie szkolenia zwróciła się do nas Orlen Superliga i postawiliśmy właśnie na taką formułę. Wiedzieliśmy, że to może być trudne, zwłaszcza że poglądami mieli dzielić się ludzie, którzy na co dzień rywalizują. Zdołaliśmy ich otworzyć, stawiając prowokujące pytania. Dyskusja dzięki temu nabrała tempa, coś zaczęło się dziać. Myślę, że właśnie tego nam brakuje, aby jeszcze szybciej się rozwijać – konfrontacji, rozmowy. Skandynawowie w szkoleniu trenerów na etapie Master Coacha muszą dobierać się w pary i wzajemnie wspierać poprzez nagrywanie całego prowadzenia meczu oraz jego analizę. To pokazuje, jak rozwój jest rozumiany w krajach, które coś w piłce ręcznej znaczą.

Jak dużo zmienił pan w szkoleniu od momentu, gdy dwa lata temu objął funkcję dyrektora sportowego ZPRP?

Nie nazwałbym tego rewolucją, bo koncepcyjnie nie mamy warunków, aby zrealizować idealny świat. Adaptujemy się do rzeczywistości oraz regulacji, które jesteśmy zobowiązani realizować. Cały czas szukamy możliwości, weryfikujemy nasze działania. Trwa ewolucja. Czekanie na efekty każdego systemu wymaga jednak czasu. Przeszkodą bywa też to, że dostrzegam niechęć do zmian, choć jednocześnie wiele z tych już dokonanych powoduje pozytywny feedback. Odbieramy również konstruktywną krytykę. Patrzenia na możliwość realizacji pewnych koncepcji w skali całego kraju jest dużym wyzwaniem, bo inne potrzeby są na Podlasiu czy Podkarpaciu, a inne na Śląsku i Pomorzu. Staramy się więc działać w ramach tych możliwości, jakie mamy.

Lepiej czuje się pan za biurkiem czy na ławce trenerskiej?

Obie role dawały i dają mi satysfakcję. Cały czas uczę się cierpliwości, bo każdy chciałby efektu tu i teraz. Im dłużej pełnię jednak obecną funkcję, gdzie mam okazję obserwować kwestie systemowe i szkoleniowe, tym bardziej jestem świadomy, że wszystko wymaga czasu. Łatwo jest zakochać się w piłce ręcznej, ale zanim zacznie się jej uczyć, to trzeba ją zrozumieć. Ważna jest u trenerów świadomość, że muszą nie tylko uczyć dzieciaki tego, czym i gdzie grać, ale również – w jaki sposób. Gdzie się ustawić, jak podać, kiedy podejmować jakie decyzje. Mam nadzieję, że ci, którzy to zrozumieją, będą pracować z pokoleniem, które zacznie rosnąć i te założenie realizować. Efekt wymaga jednak czasu. Na koniec wracamy więc do kwestii cierpliwości.

Dyscypliny: Piłka ręczna

Najnowsze w Forum Trenera

Wszystkie artykuły
  1. Nauka i technologia30 października 2026

    Od „czucia mistrza” do systemu. Olimpijska Agenda SI, inwestycje gigantów technologicznych i mapa drogowa dla polskiego sportu

    Mistrza można wychować dzięki wybitnemu trenerowi. Żeby mistrzów było więcej, potrzebny jest system. Sztuczna inteligencja może w tym pomóc, ale tylko wtedy, gdy zbudujemy ją na …

    12 min
  2. Odżywianie i regeneracja30 października 2026

    Co piąty sportowiec toczy walkę, której nie widać

    Żywienie jest jednym z głównych filarów i kluczowym czynnikiem warunkującym maksymalne wykorzystanie zdolności wysiłkowych sportowca. Optymalną dietę zawodnika należy postrzegać …

    18 min
  3. Rozmowy o treningu29 października 2026

    Wojciech Topór: są same plusy powrotu do Polski Stefana Horngachera

    – Każdy z zawodników kadry B może nas zaskoczyć w tym sezonie. I mówię to z pełnym przekonaniem. Wciąż mamy rezerwy i nad tym pracujemy – powiedział Wojciech Topór, trener kadry B …

    12 min
Program
Forum Trenera
Organizator
Instytut Sportu – Państwowy Instytut Badawczy