Radosław Zawrotniak: Stale potwierdzać światowy poziom
Zawsze staram się w dydaktyce trzymać rozwoju czterech komponentów: sprawności, umiejętności, wiedzy i postawy. U mnie ta zasada jest obecna w każdej jednostce treningowej i lekcji indywidualnej – mówi Radosław Zawrotniak, trener Barbary Brych, brązowej medalistki mistrzostw świata.

Znakomite walki z utytułowanymi rywalkami zakończone zwycięstwami dały w tym roku Barbarze Brych brązowy medal mistrzostw świata. Indywidualny sukces w szermierce w szpadzie na zawodach tej rangi jest wybitnym i rzadkim osiągnięciem. W ostatniej dekadzie udało się to zaledwie trzem osobom reprezentującym polskie barwy. W 2017 roku srebrny medal zdobyła szpadzistka Ewa Nelip (obecnie Trzebińska), w 2025 roku srebrny medal wywalczyła szablistka Zuzanna Cieślar.
Trenerem Barbary Brych od blisko ośmiu lat jest medalista olimpijski Radosław Zawrotniak, wcześniej prowadzący szkolenie sportowe Aleksandry Jareckiej i Renaty Knapik-Miazgi.
„Forum Trenera”: Warto przybliżyć wiadomości o Barbarze Brych, która w lipcu tego roku osiągnęła indywidualnie ogromny sukces dla polskiej szermierki. Niewiele można znaleźć informacji o zawodniczce w źródłach internetowych. Całkiem zaskakujące jest, że na profilu Międzynarodowej Federacji Szermierczej lub w Wikipedii przeczytamy, że jest ona zawodniczką praworęczną. Oczywiście nie jest to prawdą.
To tak dla zmylenia przeciwnika (śmiech)… A mówiąc poważnie, to jest to sprawa, która dotyczy osobistej strategii życiowej. Basia nie lubi się afiszować. Jak trzeba wziąć udział w istotnych wydarzeniach, to to zrobi, ale sama z siebie nie ma takiej potrzeby. Jest skromną osobą i rzadko opowiada o sobie.
Barbara Brych rozpoczęła swój sportowy rozwój w Siemianowicach Śląskich. Jak wyglądał początek waszej współpracy w klubie AZS AWF Kraków?
Basia przyszła do nas, do Krakowa ponad siedem lat temu z klubu UKS Wołodyjowski Siemianowice Śląskie. Trenowała tam od samego początku do ukończenia szkoły średniej. Rozwijała się pod okiem bardzo dobrej trenerki, pani Krystyny Rachel-Świrskiej.
Pani Krystyna zadzwoniła do nas któregoś dnia i zapytała, czy mamy trening i czy może przyjechać na walki z Basią, bo jej podopieczna nie ma sparingpartnerek dla siebie. Przyjechały, zobaczyły, jak przebiega trening, jaka jest atmosfera. Rozważały wówczas trzy miejsca na dalszy sportowy rozwój Basi. Uznały, że wybór AZS AWF Kraków będzie najlepszą opcją. W klubie mieliśmy i mamy dobrych zawodników. Jest trener, który jest pasjonatem i który rozmyśla dokładnie nad tym, co robi, i zespół trenerów współpracujących. Są dobre warunki socjalne, możliwość nauki i zakwaterowania. Pani Krystyna Rachel-Świrska sama była wybitną zawodniczką. Startowała na zawodach rangi mistrzowskiej jako reprezentantka kraju, więc dobrze znała wyzwania, jakie składają się na życie sportowca. Kierowała się własnym wyczuciem, przyglądając się pracy innych trenerów w kraju. Myślę, że w dużej mierze ona pokierowała decyzją Basi.
Ze swojej strony ja nie namawiam zawodników, żeby przyszli do mnie trenować. Wychodzę z założenia, że wartość jest w tym, żeby dojrzały zawodnik wybrał trenera sam. Jeżeli on wybierze cię świadomie i zdecyduje, że właśnie z tobą chce pracować, wówczas autorytet i przekaz szkoleniowy są mocniejsze.
Gdy Basia podjęła u nas treningi, nie odcięliśmy się od pani Krystyny. W czasie kiedy jeździła do rodzinnego domu, wielokrotnie korzystała ze sportowego wsparcia, robiła z panią Krystyną lekcje szermiercze. Jako klub staramy się zachować kontakt zawodnika z dotychczasowym trenerem – na poziomie emocjonalnym i na poziomie fachowej pomocy. Uważam, że właśnie tędy droga. Z panią Krystyną zawsze po udanych zawodach wzajemnie sobie gratulowaliśmy i docenialiśmy się. Basia przyszła do nas z Siemianowic Śląskich bardzo dobrze wyszkolona.

Potwierdzeniem jest fakt, że medal mistrzostw świata to nie jedyny sukces w karierze Barbary Brych. Miała na koncie osiągnięcia w młodszych kategoriach wiekowych i w kategorii seniora. Jakie to były wyniki?
Tak, miała duże sukcesy. Ma w swoim dorobku z okresu juniorskiego tytuł mistrzyni Europy do lat 17. Była i jest jednostką wybitną. W młodszych kategoriach wiekowych wielokrotnie zdobywała mistrzostwo Polski. Chyba tylko raz do 20. roku życia nie zajęła pierwszego miejsca, ale miała miejsce drugie. Jej wyniki były podobne do wyników Alicji Klasik. Gdy Basia wchodziła do rywalizacji w kategorii seniora, to już w tym pierwszym roku zdobyła tytuł mistrzyni Polski seniorów. A był to czas, gdy na planszach rywalizowały jeszcze Aleksandra Jarecka, Renata Knapik-Miazga i Magdalena Piekarska-Twardochel. Oczywiście przychodziły, jak u każdego szermierza, wzloty i upadki.
Jakie cechy są jej sportowymi atutami?
Potrafi być niezwykle mocno i długotrwale skupiona w porównaniu z innymi zawodnikami. Jest bardzo stabilna emocjonalnie. Zachowuje zimną krew do samego końca. Trudno rozpoznać u niej jakąkolwiek ekscytację.
Bardzo lubi trenować, rozwijać się. Nie tak dawno, jak robiliśmy lekcję, powiedziała mi, że ta bezpośrednia praca z trenerem, to jest jej ulubiony moment w całym procesie trenowania. To znaczy dla mnie, że ma silną zdolność do doskonalenia się.
Basia jest świetna pod względem wytrzymałości. Sam wielokrotnie z nią biegałem. Zdarzało się, że na szybkim finiszu nie mogłem jej dogonić, a jestem dobrym wytrzymałościowcem. Żadna inna zawodniczka, z którą pracowałem, nie miała takich możliwości. Mówiąc, że jest wytrzymała, mam na myśli również odporność na dyskomfort, obtarcia, problemy ze sprzętem. Basia potrafi i życiowo, i w sporcie wytrzymywać niedogodne sytuacje bez popadania w panikę czy rezygnację. W walce na planszy jest bardzo wytrwała, nawet gdy pojawi się niedobór tlenowy. W najtrudniejszym momencie wystarczy, że powiem: odwróć się, popatrz na przeciwniczkę, jak ciężko oddycha, przetrzymaj ją jeszcze. Wystarczy taki impuls i Basia daje radę. Ma umiejętność rywalizacji na finiszu, jak kolarze. Do samego końca mocno pracuje.
Jak wyglądały przygotowania do startu w tegorocznych mistrzostwach świata?
Basia nie zakwalifikowała w tym sezonie na mistrzostwa Europy, które poprzedzały mistrzostwa świata. Była wówczas w krajowym rankingu tuż za czołówką. Nie załamując się, liczyliśmy, że sytuacja może się jednak odmienić. Dzięki temu, że nie złożyliśmy broni, spożytkowaliśmy ten czas, gdy inni rywalizowali na Starym Kontynencie, na wydłużoną, bardzo intensywną pracę. Mimo braku pewności co do startu. Zawodniczki, które jechały na mistrzostwa Europy, miały przed zawodami swój ostatni BPS (okres bezpośredniego przygotowania startowego). Później miały przerwę, schodziły z obciążeń i potem od nowa przygotowywały się do startu wieńczącego sezon. My natomiast cały czas wykorzystaliśmy na pracę. Wymyśliłem taki proces, żeby dołączyć Basię do grupy lekkoatletów. Pan Wacław Mirek z AZS AWF Kraków pomógł nam w realizacji planu. Basia razem z drugim moim reprezentantem na mistrzostwa świata – Piotrem Urbanem, chodziła na bieżnię. Robiliśmy też dużo motorycznych zajęć ukierunkowanych i oczywiście szermierkę: bardzo dużą ilość indywidualnych lekcji. Poprosiłem zawodników i zawodniczki, którzy pozostali w czasie przerwy w Krakowie, żeby przychodzili na walki. Umawialiśmy się na konkretne godziny z poszczególnymi osobami. Basia pozostawała cały czas na planszy, a przeciwnicy kaskadowo wymieniali się do walki z nią. Należy się duży ukłon dla naszych zawodników, którzy uczestniczyli i pomagali w przygotowaniach.
Jakie jeszcze osoby należałoby wymienić, które miały udział w przygotowaniu do startu w mistrzostwach i odegrały rolę w tym sukcesie?
Współpracujemy jako klub z panią psycholog Marzanną Herzig. Basia ma w tym momencie sporadyczne kontakty z panią Marzanną. Wiele tematów ma omówionych. Jest bardzo stabilna i obecnie nie potrzebuje dużo pracy z psychologiem. Pracujemy z dietetyk sportową, panią doktor Olgą Mizerą. Wspiera nas w przygotowaniach do zawodów i w stałej suplementacji. Jej wkład w wyniki naszych zawodników jest znaczący.
I bardzo ważna sprawa. W pracy klubowej obowiązuje u nas pełna współpraca. To dotyczy nie tylko dzielenia się obowiązkami, ale też dzielenia się wiedzą i wzajemnego wspierania. Starsi zawodnicy mają wkład w treningi młodszych kolegów. Z trenerami: moją żoną Beatą Terebą-Zawrotniak, Anną Polis, Michałem Nowakiem i właśnie Basią Brych tworzymy zespół szkoleniowy, w którym wymiennie pracujemy ze wszystkimi zawodnikami klubu, sprawujemy nad nimi opiekę i kontrolę. Bardzo dużo obowiązków przyjmuje na siebie moja żona Beata. Mowa tu także o naszym życiu domowym. Jako przykład podam tylko, że niejednokrotnie wstajemy w nocy, żeby śledzić walki i wspierać zawodników, którzy rywalizują w innej strefie czasowej. Bez udziału Beaty praca sportowa na obecnym poziomie zaangażowania i wyniki, jakie osiągamy jako klub, nie byłyby możliwe.

Jest pan pasjonatem, który wkłada w swoją pracę wielkie zaangażowanie, nieustająco interesuje się szermierką, jej rozwojem. Jaka jest pana koncepcja pracy, która prowadzi do mistrzostwa?
Zawsze staram się w dydaktyce trzymać rozwoju czterech komponentów: sprawności, umiejętności, wiedzy i postawy. U mnie ta zasada jest obecna w każdej jednostce treningowej i lekcji indywidualnej. Uczę: sprawności, np. siły, szybkości, gibkości; umiejętności – czyli rozwijamy zasób działań, technikę; postawy – czyli, jakie ma być zaangażowanie, jaka ma być emocja ruchu; wiedzy – jak coś wykonać, po co to robić i kiedy stosować. Omawiam z zawodnikami wiele aspektów walki – co robić na początku, co robić podczas końcówki, jak zachować się, gdy jest remis. Ćwiczymy to, żeby w odpowiedni sposób przerwać walkę, oddziaływać na sędziego, wychwytywać bodźce, które są istotne i pomijać te zbędne. Staram się zabezpieczyć wszystkie warianty zdarzeń.
Jeśli chodzi o lekcje, to trenujemy szeroki wachlarz działań, pracujemy całościowo. Zawodnik na wysokim poziomie musi według mnie umieć wykonać wszystko. Nawet jeżeli jego preferencje w walce są bardziej zawężone, to musi umieć wykonać wszystko. Nie wiadomo, co w decydującym momencie będzie potrzebne, żeby zapewnić zwycięstwo.
Robimy dużo pracy na warunkowaniu, świadomym podejściu do przebiegu walki. Nie poświęcam dużo czasu na powtarzanie dobrze wykonanego ćwiczenia. Nie jest dla mnie istotne poszukiwanie idealnej co do milimetra zasłony. Ma być pewnie wykonana, ma bronić ważnego wycinka pola trafienia, być wykonana jednym ruchem, dawać możliwość przejścia do kolejnego ruchu, ma spełnić swoją rolę i ma być wykonana w odpowiednim timingu. Ważnym zagadnieniem jest właśnie timing. Kiedy jego wybór jest skuteczny, kiedy nie. To jest cała zabawa. Każdy element lekcji z zawodnikiem jest warunkowany wieloma okolicznościami. I wiele wariantów rozwiązań będzie prawidłowych. Nie narzucam zamkniętych rozwiązań. Na jeden bodziec ze strony trenera istnieje wiele wariantów wykonania odpowiedzi ruchowej. Na systemie odległości –zmianach położenia względem przeciwnika możemy rozwiązać sytuację na wiele sposobów, np. łapać zasłonę na stałej odległości lub po jej zmniejszeniu czy zwiększeniu. Moja – rozłożona w procesie – praca polega na tym, żeby zawodnik umiał koordynacyjnie wykonać działanie, uwzględniając potrzebną dla siebie zmianę.
Często zawodnicy ograniczają się do odruchów bezwarunkowych. Jako trener rozwijam u zawodników takie umiejętności koordynacyjne, żeby umieli wykonać np. zasłonę nie w sposób bezwarunkowy, tylko tak, jak w danym momencie potrzebują. Dzięki temu zawodnik jest bardziej elastyczny w wykonywaniu działania i rzadziej zaskoczony warunkami, jakie postawi przeciwnik.
Wszystkiego rodzaju powtórzenia, ponowienia i wznowienia trafienia również są ćwiczone. I to wszystko jest przeze mnie łączone i wkładane w jedną płynną sekwencję, w której następuje po sobie kolejno 4, 5, nawet 6 akcji w nieprzerwanym ciągu. Dzięki temu świadomość zawodnika jest przygotowywana do kolejnych sytuacji z wyprzedzeniem.
Żeby rozwijać koordynację, zwracam mocno uwagę i poświęcam czas na pracę nad równowagą. Technika nie jest na pierwszym miejscu. Jest ważna, ale priorytet daję specyficznej koordynacji między nogami a ręką uzbrojoną. To nie jest system nowy. Tak ćwiczą najlepsi zawodnicy na świecie. Dużo czasu poświęciłem na obserwowanie, analizowanie pracy najlepszych trenerów. Każdy ma swoje ulubione elementy, akcenty, ale ta dobra szermierka jest bardzo podobnie skonstruowana.

Rozpoczyna się nowy sezon i kolejny cykl Pucharów Świata. Jakie plany i cele widzi pan dla Basi?
Zaczynamy właśnie nowy okres intensywnych startów w zawodach – Puchary Świata, Puchary Polski. Będzie się tasować sytuacja na liście rankingowej. To jest ostatni sezon przed kwalifikacjami olimpijskimi. Zaczynamy je w kwietniu. Najkorzystniejsza sytuacja dla wszystkich jest taka, żeby Polska szpada kobiet zakwalifikowała się do igrzysk drużynowo.
Drużyna ma potencjał. Jest jednak dosyć młoda. Dziewczyny potrafiły już wygrać Puchar Świata w tym nowym składzie, ale potrafiły też przegrać w meczach, które wydawały się łatwiejsze. I to nie chodzi o to, że to jest ich wina. Nie jest to też odpowiedzialność trenera kadry. One są po prostu jeszcze niedoświadczone. Były świetne, gdy były juniorkami, ale teraz jeszcze potrzebują czasu, żeby z tych topowych juniorek stworzyć dojrzałą drużynę. Wiadomo, że zrobimy wszystko, żeby się razem zakwalifikować. Trzeba jednak brać pod uwagę, że zostanie możliwość kwalifikacji wyłącznie na drodze indywidualnej. Skupiamy się mocno na indywidualnych startach, żeby Basia polepszała swoją pozycję na światowej liście rankingowej. Nie może zapomnieć o drużynie i ma być przygotowana na start indywidualny i na start drużynowy. Na pewno tego nie odpuścimy. I tutaj fakt, że jest młoda, jest atutem. Basia ma 26 lat, więc fizycznie podoła. Kondycyjnie nie będzie miała problemu.
Po ostatnim sukcesie trzeba jednak znowu ustawić system na zero, zresetować oczekiwania w głowie. Planem na starty międzynarodowe będzie plan minimum, czyli wejście do turnieju głównego (top 64). Jeśli wejdzie do najlepszej 32, to już będzie w zawodach sukces, bo to już dodaje punktów do listy światowej. Powoli. Nauczony własnym doświadczeniem gaszę oczekiwania. Przyjmuję zasadę, że nawet jak walczysz z gorszym przeciwnikiem, to nie starasz się mu udowodnić, że jesteś mistrzem, tylko podchodzisz jak do drugiego mistrza. Nie oczekuję, że Basia będzie wygrywać zawody za zawodami. Liczy się powtarzalność wysokich miejsc w sezonie. Za każdym razem osiągniecie pierwszej 16 w Pucharze Świata to jest już miejsce w czołówce i potwierdzenie wysokiego poziomu w światowej szermierce.



