„Liderki w sporcie”. Ewelina Albrecht-Ziaja (PZŻ): Lepiej poznać siebie
W szkoleniach „Liderki w sporcie” uczestniczyło właśnie wiele kobiet z różnych sportowych szczebli – związków, klubów, placówek samorządowych. Patrząc na nie, mam dużą nadzieję i wiarę w to, że w przyszłości będzie coraz więcej kobiet działających w sporcie. Mają fajne pomysły, przede wszystkim chcą działać, a nie tylko o tym mówić – opowiada Ewelina Albrecht-Ziaja z Polskiego Związku Żeglarskiego, jedna z uczestniczek projektu.

„Forum Trenera”: Z jakimi oczekiwaniami przystępowała pani do szkoleń z cyklu „Liderki w sporcie”?
Ewelina Albrecht-Ziaja, dyrektor biura w Polskim Związku Żeglarskim (PZŻ): Na samym początku podchodziłam do tego projektu nieco sceptycznie. Zastanawiałam się, w jakiej formule zostanie przeprowadzone to szkolenie, bo niektóre tematy były mi znane z wcześniejszych kursów i warsztatów, w których uczestniczyłam. Ale teraz bardzo się cieszę, że podjęłam to wyzwanie i poświęciłam im swój czas. Akcja „Liderki w sporcie” okazała się projektem oryginalnym i ciekawym. Dała mi bardzo dużo. Dzięki niej poznałam siebie lepiej z punktu widzenia menedżerskiego. Kolejną zaletą tych szkoleń okazała się możliwość przeprowadzenia wyjątkowych rozmów kuluarowych z kobietami, które pełnią różne role w sporcie i mają duży bagaż sportowych doświadczeń. Wymiana opinii z osobami mającymi za sobą odmienne historie zawodowe dała nam wszystkim dodatkowe korzyści. Tak więc dostałyśmy do ręki – nie tylko oczywiste w przypadku takich szkoleń – narzędzia jak podnoszenie kompetencji, ale zyskałyśmy przestrzeń do wartościowych rozmów o sporcie. Przy tym warto zaznaczyć, że dyskutowaliśmy bez rywalizacji, oceniania się wzajemnie, co często się zdarza w przypadku konferencji z udziałem mężczyzn. Było między nami dużo zaufania, empatii i zrozumienia w sprawach, którymi się zajmujemy. Podsumowując, na szkolenie „Liderki w sporcie” szłam z lekkimi obawami, ale finalnie to był strzał w dziesiątkę.
Mogłaby pani wskazać na jedno zagadnienie ze szkoleń, które okazało się szczególnie inspirujące dla pani?
Na przykład podczas szkolenia dotyczącego asertywności prowadząca zadała mi pytanie o to: „Co myślę o sobie, kiedy jestem asertywna?”. Bardzo mocno je zapamiętałam. To niby banał, ale od razu w mojej głowie pojawiło się mnóstwo refleksji. To właśnie takie momenty pokazują, że rozwój lidera nie polega wyłącznie na zdobywaniu kolejnych kompetencji, ale również na lepszym poznawaniu siebie i potrzebujemy do tego inspiracji z zewnątrz, potrzebujemy takich szkoleń. Ciekawy był sam proces zdobywania kolejnych kompetencji na poszczególnych spotkaniach. Wiele zdobytych informacji zastosowałam w codziennej pracy w PZŻ. Zrozumiałam również, że należy stale doskonalić swój warsztat po to, aby wzmacniać niektóre obszary kompetencji.
Czy projekt stał się okazją, by nawiązać relacje, które kultywuje pani i może je wykorzystać w pracy zawodowej?
Do teraz utrzymuję kontakt ze sporą grupą uczestniczek: Olą Jagieło z Polskiego Związku Piłki Siatkowej, Moniką Szpyt-Juchą z Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, Martyną Mital z Polskiego Związku Narciarskiego, Katarzyną Strąg z Polskiego Związku Golfa, Magdą Grzywą z Polskiego Związku Biathlonu, Sylwią Nowak-Trębacką z Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego. Nawiązałyśmy znajomość nawet w obszarze prywatnym, ale przede wszystkim mocno wspieramy się w aspektach zawodowych, konsultujemy wiele zagadnień, z którymi spotykamy się na co dzień w pracy w związkach, klubach, placówkach samorządowych. Szkolenia okazały się świetną platformą networkingu. Kibicujemy sobie wzajemnie.
Najbliższe szkolenia z cyklu „Liderki w sporcie”
21 września. Prowadzący: Norbert Grzybek. Miejsce – Instytut Sportu – Państwowy Instytut Badawczy.
14 października. Prowadzący: Marcin Rudawski. Miejsce – Instytut Sportu – Państwowy Instytut Badawczy.
4 listopada. Prowadząca: Zuzanna Staniszewska. Miejsce – Instytut Sportu – Państwowy Instytut Badawczy.
25 listopada. Prowadzący: Aleksander Dzięciołowski. Miejsce – Instytut Sportu – Państwowy Instytut Badawczy.
Jak wygląda struktura PZŻ? Czy pracuje w nim wiele kobiet?
Do ostatnich wyborów mieliśmy w zarządzie tylko jedną kobietę, a zarazem wiceprezes Katarzynę Domańską. Po wyborach, które odbyły się w pierwszej połowie 2025 roku, w zarządzie zasiada pięć kobiet: wspomniana Katarzyna Domańska – nadal pełniąca funkcję wiceprezes oraz Olga Górnaś-Grudzień, Hanna Kajeta, Barbara Radkiewicz, Anna Rakowska jako członkinie. Zmiany wynikały tylko w małym stopniu z Ustawy o Sporcie. Już poprzedni prezes Tomasz Chamera walczył o to, by pojawiło się w nim więcej kobiet, a obecny Tomasz Holc podtrzymuje tę tendencję. Mamy bardzo dużo kobiet w działach administracyjnych, a ponieważ jesteśmy dużym związkiem, można powiedzieć, że PZŻ kobietami stoi. Wcześniejsze zarządy miały mocno męską reprezentację. Widocznie uznawano, że tak będzie skuteczniej. Przełamaliśmy te stereotypy i wydaje mi się, że – my, kobiety – jesteśmy bardzo mocnym partnerem w zarządzaniu.
Co pani zdaniem – na przykładzie właśnie PZŻ – kobiety wnoszą do zarządzania w polskich związkach sportowych? Ktoś powiedział, że „kobiety łagodzą obyczaje” i może aspekt relacji międzyludzkich jest taki istotny?
Mam w związku do czynienia z kompetentnymi kobietami i nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, czy pracuję z kobietami, czy z mężczyznami. Zawsze chciałam pracować z kompetentnymi i merytorycznymi partnerami – i tak się dzieje. Ale prawdą jest, że mamy inną perspektywę patrzenia na wiele rzeczy. Takie kobiece atrybuty jak empatia, intuicja, inne spojrzenie na wiele spraw, bardzo pomaga. W czasie mojej kariery pracowałam głównie z mężczyznami, wieloma olimpijczykami, naszym dyrektorem sportowym jest Dominik Życki, który startował na igrzyskach w Pekinie i w Londynie. To są ludzie doświadczeni i kompetentni, ale sądzę, że w tym gronie częściej zadaję nieoczywiste pytania, nakłaniam do tego, by się głębiej zastanowić nad jakimś zagadnieniem, może częściej wymagam pedantyzmu.
Mamy bardzo dużo kobiet w działach administracyjnych, a ponieważ jesteśmy dużym związkiem, można powiedzieć, że PZŻ kobietami stoi.
Spotkałem się z opinią, że problemem polskiego sportu jest to, że mało kobiet działa na tych niższych poziomach – w wojewódzkich związkach, klubach. Zgadza się pani z tym stwierdzeniem?
W szkoleniach „Liderki w sporcie” uczestniczyło wiele kobiet z różnych sportowych szczebli – związków wojewódzkich właśnie, klubów, placówek samorządowych. Patrząc na nie, mam dużą nadzieję i wiarę w to, że w przyszłości będzie coraz więcej kobiet działających w sporcie. Mają fajne pomysły, przede wszystkim chcą działać, a nie tylko o tym mówić. Wszystkie uczestniczki szkoleń chcą w ten sposób współtworzyć przyszłość sportu. Robimy to małymi krokami, w sposób jeszcze mało spektakularny, ale robimy. Ola Jagieło, nie dość, że działa w zarządzie PZPS, jest prezeską w klubie z Bielska-Białej. Sylwia Nowak-Trębacka mocno pracuje w swoim regionie nad budową lodowiska. Można by było podać więcej przykładów. To będzie proces. Jeżeli uda się tym i innym dziewczynom wytrwać w swoich założeniach, w co głęboko wierzę, dojdzie do trwałych i korzystnych dla polskiego sportu zmian. Imponowała mi chęć poszerzania wiedzy, dalszego rozwoju, pokonywania własnych barier i świadome nazywanie tego, czego nie wiem, czy nie potrafię. Teraz najważniejsze jest to, aby to wszystko wykorzystać.
Jak długo pani działa w PZŻ i czym się zajmowała i zajmuje?
Pracuję w związku od 17 lat, przez cztery kampanie olimpijskie przed igrzyskami w Londynie, Rio de Janeiro, Tokio i Paryżu zajmowałam się naszą kadrą. Odpowiadałam za sprawy administracyjno-logistyczne, współpracowałam z trenerami głównymi reprezentacji we wszystkich klasach. To bardzo dobry czas dla polskiego żeglarstwa, nasi reprezentanci zdobyli w tym trzy medale olimpijskie: Zofia Noceti-Klepacka, Przemysław Miarczyński, załoga Jolanta Ogar i Agnieszka Skrzypulec. W 2021 roku zostałam dyrektorem biura w PZŻ. To, co udało mi się osiągnąć w sporcie, chciałam przełożyć na sukces organizacyjny całego związku.
Jaka jest perspektywa sportowa polskiego żeglarstwa? Czy mamy realne szanse na medale olimpijskie w Los Angeles?
W tym sezonie nasi zawodnicy mieli bardzo dobre wyniki. Aleksandra Melzacka i Sandra Jankowiak w maju na mistrzostwach świata w Quiberon zajęły trzecie miejsce w klasie 49erFX. To pierwszy w historii medal zdobyty przez polską załogę w klasach skiffowych. Na mistrzostwach Europy w Salonikach te same zawodniczki były drugie wśród państw Europy i trzecie w kategorii open. Mikołaj Staniul i Jakub Sztorch na mistrzostwach Europy w klasie 49 byli trzeci w klasyfikacji generalnej i drudzy w europejskiej. Jest nadzieja na dobry wynik na igrzyskach w Los Angeles, to był naprawdę dobry sezon, widzimy też, że młodzież napiera, co nas bardzo cieszy. W tym roku mamy jeszcze dwie imprezy rangi mistrzowskiej w klasie iQFoil i Formule Kite. Pierwsza impreza kwalifikacyjna do igrzysk odbędzie się w styczniu przyszłego roku w Fortalezie podczas mistrzostw świata w klasach jednoosobowych. Na przełomie lipca i sierpnia w Gdyni czekają nas mistrzostwa świata w klasach dwuosobowych, będącymi również kwalifikacjami olimpijskimi. Jesteśmy dumni z tej organizacji, to jedna z dwóch priorytetowych imprez dla Ministerstwa Sportu i Turystyki w 2027 roku po mistrzostwach świata w siatkówce. Celem jest zdobycie jak najwięcej kwalifikacji na tych dwóch mistrzostwach.
RAZEM TWORZYMY MISTRZÓW

/ForumTrenera