Hubert Dziudzik (POLADA): Zawodnicy są coraz bardziej świadomi

Autor: Rozmawiała Olga Cygan
Artykuł opublikowany: 31 sierpnia 2026

Od strony merytorycznej i operacyjnej jesteśmy na wysokim poziomie. Należymy do liderów – do grupy najważniejszych agencji antydopingowych na świecie według kryteriów WADA – mówi Hubert Dziudzik, nowy dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA).

Fot. POLADA

Hubert Dziudzik – decyzją Ministra Sportu i Turystyki od 1 sierpnia objął stanowisko pełniącego obowiązki dyrektora Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA). Ukończył nauki polityczne na Uniwersytecie Warszawskim, studia podyplomowe z zakresu bezpieczeństwa wewnętrznego oraz prawo na Uniwersytecie SWPS. Członek Rady Interesariuszy Uniwersytetu Warszawskiego oraz Europejskiego Komitetu ds. WADA i Grupy Monitorującej Konwencji Antydopingowej Rady Europy. Od 2013 roku zawodowo związany z tematami zwalczania dopingu w sporcie, początkowo zajmując się nimi w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Przez sześć ostatnich lat pełnił funkcję zastępcy dotychczasowego dyrektora POLADA Michała Rynkowskiego.

„Forum Trenera”: Od początku istnienia Polskiej Agencji Antydopingowej jej działalność sukcesywnie się rozszerza. Jakiego rodzaju zadania i na jaką skalę aktualnie, gdy pan objął obowiązki dyrektora, są realizowane?

Hubert Dziudzik, nowy dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA): W ramach narodowego programu antydopingowego prowadzimy badania, działalność edukacyjną i działalność śledczą. Ponadto na polu międzynarodowym pomagamy agencjom z innych krajów i prowadzimy mentoring. Istotą systemu jest uzupełniające się monitorowanie przebiegu przygotowań treningowych i startów w zawodach we wszystkich krajach biorących udział w rywalizacji sportowej. Ważne jest więc, żeby wszystkie agencje podnosiły swoje kompetencje w sposób spójny systemowo. Wyzwaniem jest fakt posiadania przez poszczególne kraje odmiennych systemów prawnych i odmiennej formuły umocowania agencji antydopingowych.

W odniesieniu do naszej kluczowej działalności – prowadzenia w Polsce kontroli, w ubiegłym roku pobranych i skontrolowanych zostało 2500 próbek. Życzyłbym sobie, żebyśmy w perspektywie kilku najbliższych lat doszli do liczby trzy i pół, a nawet cztery i pół tysiąca próbek. Zależy to oczywiście od możliwości budżetowych i zasobów kadrowych agencji. Jeśli chodzi o działalność śledczą, jesteśmy mocno wyróżniającą się agencją na świecie i naprawdę możemy być z tego dumni. Zaczynaliśmy od kilku śledztw w ciągu roku, a teraz mamy już około stu przeprowadzonych śledztw w pierwszych ośmiu miesiącach roku.

Bardzo ważną rolę w naszych działaniach zajmuje edukacja i rozpowszechnianie wiedzy o sporcie czystym od dopingu, o całym systemie antydopingowym i o zagrożeniach związanych z niedozwolonym wspomaganiem. Mocno stawiamy na prewencję. Zgodnie z wytycznymi Światowej Agencji Antydopingowej system powinien być tak zorganizowany, żeby zawodnik zapoznawał się z zagadnieniami, o których mówimy, zanim dostanie się w tryby pierwszej kontroli. Ważne jest, żeby nie był nią zaskoczony i żeby wcześniej znał obowiązujące go wytyczne. Prowadząc edukację, bazujemy na spotkaniach bezpośrednich. Obecnie jesteśmy w stanie przeszkolić w takich spotkaniach około 6000 osób rocznie.

Od kogo wychodzi inicjatywa realizacji szkoleń?

Pierwszy krok do otworzenia realizacji projektu edukacyjnego wychodzi od zainteresowanej instytucji. Mamy coraz więcej pytań z krajowych związków, szkół mistrzostwa sportowego, czy szkół bez profilu sportowego. Nie narzucamy jednostkom z obszaru sportu planu, który byśmy wdrażali. Przynosimy wartość, z której ostatecznie korzystają zawodnicy. Związki sportowe w większości wiedzą, że powinny prowadzić edukację antydopingową. Często dostają od swoich nadrzędnych międzynarodowych federacji informację, że – aby wziąć udział w konkretnych zawodach – muszą przekazać certyfikaty odbycia szkolenia antydopingowego. Zwracają się wówczas do nas, a my realizujemy szkolenie.  Oczywiście zawsze prowadzimy spotkania edukacyjne z zawodnikami, którzy przygotowują się do startu w igrzyskach olimpijskich lub igrzyskach paraolimpijskich.

W jaki sposób prowadzona jest edukacja? Czy w spotkaniach biorą udział związki sportowe, trenerzy, czy wyłącznie zawodnicy?

Finalnie zadania kierujemy do zawodników – to oni muszą mieć niezbędną wiedzę, ale robimy to na wielu poziomach i organizujemy wydarzenia dla odbiorców z każdej z tych grup. Nasi edukatorzy jeżdżą do różnych regionów i organizacji. Na miejscu prowadzą spotkania na żywo. Oprócz adresowania szkoleń do wymienionych odbiorców, wychodzimy z naszymi projektami także do innych grup. Nawet do najmłodszych dzieci, mając na względzie prewencyjny charakter działania. Przeprowadziliśmy między innymi w jednej ze szkół w Warszawie szkolenie dotyczące antydopingu. Odbyło się ono we wszystkich oddziałach szkoły podstawowej w klasach od piątej do ósmej. Daliśmy nacisk na aspekt zdrowotny, tłumacząc, jakie mogą być ryzyka i powikłania. Odwołaliśmy się do poczucia sprawiedliwości, które mają dzieci. One potrafią dobrze rozróżniać, co jest białe, a co jest czarne. Wiemy po tym pilotażowym projekcie, że one to doskonale zapamiętują i później przenoszą omawiane treści do swoich rodzin, do swojego środowiska.

Wdrażamy również projekty, które zwiększają zasięg upowszechniania wiedzy. Raz do roku organizujemy bieg charytatywny „Biegam z czystą przyjemnością”. Dzięki niemu popularyzujemy ideę czystego sportu bez dopingu, ideę zdrowej honorowej rywalizacji. Ma to miejsce w kilku lokalizacjach w Polsce. Jest to zorganizowany bieg amatorski dla różnych grup wiekowych na wybranym dystansie 5 i 10 km lub rejestrowany wirtualnie indywidualny bieg. Uczestnicy oprócz radości z uczestnictwa w wydarzeniu dostają dawkę edukacyjnej wiedzy antydopingowej. Zainteresowanie mediów pomaga nam przenosić poruszane treści znacznie szerzej i temat wybrzmiewa w większej skali.

Nie tylko fakt pozytywnego wyniku jest obciążający, ale m.in.: użycie lub samo usiłowanie użycia przez sportowca substancji zabronionej, unikanie oddania próbki do kontroli, nieobecności zawodnika na kontroli lub błędy w zgłaszaniu miejsca pobytu, fałszowanie kontroli, posiadanie zakazanej substancji lub metody, handel lub rozpowszechnianie zabronionych substancji.

Co zalicza się do przewinień, przed którymi przestrzega agencja?

To ważna kwestia i warta podkreślenia. Doping w sporcie to nie jest tylko taka okoliczność, gdy zawodnik ma stwierdzoną obecność substancji niedozwolonej w organizmie. Dopingiem w sporcie jest szereg sytuacji, których zaistnienie może powodować naruszenie przepisów dotyczących czystości rywalizacji. Nie tylko fakt pozytywnego wyniku jest obciążający, ale m.in.: użycie lub samo usiłowanie użycia przez sportowca substancji zabronionej, unikanie oddania próbki do kontroli, nieobecności zawodnika na kontroli lub błędy w zgłaszaniu miejsca pobytu, fałszowanie kontroli, posiadanie zakazanej substancji lub metody, handel lub rozpowszechnianie zabronionych substancji, nakłanianie lub podawanie takich substancji zawodnikowi, współudział w naruszeniu przepisów antydopingowych, współpraca ze zdyskwalifikowanym personelem. Szczegółowo jest to opisane w Ustawie o zwalczaniu dopingu w sporcie. Omawiamy te wszystkie przykłady na prowadzonych przez nas szkoleniach.

Zawodnicy rozumieją, jak ważne jest dla nich pozyskiwanie tej wiedzy?

Zawodnicy są coraz bardziej profesjonalni. Kontaktują się z nami, żeby dopytać o różne kwestie, poszerzyć swoją wiedzę. Podają konkretne nazwy leków, sprawdzają u nas, czy mogą je stosować. Na przykład zawodnik przebywał za granicą, był chory, znalazł się w szpitalu. Otrzymał nieznany mu lek, który, jak się okazało, był na liście substancji zabronionych. Dopytuje więc, co ma zrobić w takiej sytuacji. Coraz częściej zawodnicy zachowują próbki suplementów, odżywek – na wypadek, gdyby były w nich zanieczyszczenia, gdyby było tam coś, czego producent nie zadeklarował na etykiecie. Zgodność z przepisami konkretnego produktu leczniczego, suplementu można sprawdzić w wyszukiwarce Polskiej Agencji Antydopingowej: http://www.leki.antydoping.pl/

Jeśli zdarzy się ten czarny scenariusz, co dzieje się od momentu, gdy u zawodnika skontrolowana próbka wskaże wynik pozytywny?

POLADA sporządza powiadomienie i przekazuje odpowiedniemu polskiemu związkowi sportowemu, federacji międzynarodowej, Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) i oczywiście zawodnikowi. W ciągu siedmiu  dni od otrzymania powiadomienia ma on prawo do analizy drugiej próbki – „próbki B”, w celu zweryfikowania wyniku. W przypadku przepisów antydopingowych obowiązuje zasada odwróconego domniemania dowodowego. To zawodnik musi udowodnić, że nie brał dopingu lub przyjął go nieświadomie. Kluczowym dowodem obciążającym jest wynik laboratoryjny. W przypadku pozytywnego wyniku analizy antydopingowej, zawodnik musi obalić ten dowód. Mieliśmy sprawę zawodniczki, u której okazało się, że substancja zabroniona dostała się do organizmu z maści dla zwierząt, którą weterynarz przepisał dla psa. Bez zakładania rękawiczek aplikowała tę maść na poparzenia u swojego psa. Doping był nieintencjonalny, więc finalnie ta osoba nie poniosła konsekwencji. Żeby to udowodnić, musiała oczywiście dostarczyć wiarygodne dowody.

Wszczęte postępowanie może być szybko zakończone, jeśli zawodnik ma wyłączenie z podlegania przepisom ze względu na przyjmowany lek. W naszych postępowaniach brane jest również pod uwagę pochodzenie substancji zabronionej z zanieczyszczenia, np. z leku, suplementu diety czy jedzenia. Niedawno mieliśmy sytuację na mistrzostwach świata w piłce nożnej, w której ośmiu zawodników z Tunezji miało nieznacznie podwyższony poziom klenbuterolu. Jest to substancja, która znajduje się na liście środków zabronionych. Mamy jednak wiedzę, że w państwach Ameryki Północnej i Ameryki Południowej oraz w Azji jest ona powszechnie wykorzystywana do tuczenia bydła. Przy spożywaniu mięsa z tamtejszych hodowli, może dojść do podniesienia poziomu klenbuterolu u zawodnika. Na przykładzie turniejów rozgrywanych wcześniej w Meksyku znamy te okoliczności. W takich sytuacjach nie ma postępowań dyscyplinarnych. Po wyjaśnieniu sprawy uznajemy, że jest to zanieczyszczenie żywności.

Polska Agencja Antydopingowa publikuje listę substancji i metod zabronionych 2026: https://Antydoping.Pl/Lista-Substancji-I-Metod-Zabronionych-2026/

Jak obecność wspomnianych zanieczyszczeń wpływa na rozstrzyganie o winie w dochodzeniach?

Nasza praca polega na ciągłym rozwijaniu metod i całego systemu. Dzięki temu, że zawodnicy piłki nożnej wcześniej – czyli w okresie treningowym –  podlegali kontroli antydopingowej i my mieliśmy dane mówiące o tym, że zakazanej substancji u nich nie było, wiemy, że wynik analizy ma związek z przyjęciem zanieczyszczenia. Klenbuterol pojawił się w próbkach dopiero w czasie, gdy przebywali i żywili się w Meksyku. Testy diagnostyczne się wciąż zmieniają. To nie są te same kontrole, które były 10-20 lat temu. Próbka badana jest nie tylko na obecność substancji zakazanych. Badanie dotyczy większej liczby zjawisk w materiale biologicznym i daje szereg ważnych informacji, którymi możemy się kierować. Nawet jeśli nie wskaże tej konkretnej zabronionej substancji.

Wszczęte postępowanie może być szybko zakończone, jeśli zawodnik ma wyłączenie z podlegania przepisom ze względu na przyjmowany lek. W naszych postępowaniach brane jest również pod uwagę pochodzenie substancji zabronionej z zanieczyszczenia, np. z leku, suplementu diety czy jedzenia.

Gdzie realizowane są analizy próbek, czy odpowiada za nie POLADA?

POLADA nie zajmuje się diagnostyką. Robi to niezależne laboratorium w Polsce – jedyny podmiot odpowiedzialny za analizę próbek. POLADA prowadzi procedurę, natomiast weryfikowanie wyniku tej procedury nie jest w naszych rękach. Certyfikowani kontrolerzy zatrudniani przez POLADA  odpowiadają za pozyskanie próbek. Laboratorium otrzymuje próbki i zanonimizowane numery. Nie ma informacji, kogo dotyczy kontrola. Po przeprowadzeniu analizy raportuje przez system o wyniku dla próbki o konkretnym numerze. Rozkodowanie numeru jest już po naszej stronie. Jeśli analiza wykazała stosowanie dopingu, wszczynamy postępowanie.

W jaki sposób agencja zarządza informacją o danych osoby, u której stwierdzono pozytywny wynik testu antydopingowego? Czy może je od razu upublicznić?

Jesteśmy uprawnieni do tego, żeby podać do publicznej wiadomości informację o stosowaniu przez konkretnego zawodnika substancji czy metody niedozwolonej. W pierwszej kolejności jednak informacja jest przekazywana do: WADA, związku sportowego, klubu i zawodnika. W krótkim czasie staje się to oczywiście wiedza publiczna i my się do niej odnosimy. Dla naszej działalności ważne jest, że informacja o tym, że ktoś został przyłapany na stosowaniu dopingu, jest jawna. Publikowanie jej przez okres trwania kary ma charakter prewencyjny.

Objął pan od 1 sierpnia stanowisko pełniącego obowiązki dyrektora POLADA. Jakie widzi pan obszary do rozwoju agencji w nadchodzącym czasie?

Niezależnie od wyniku przyszłego konkursu na stanowisko dyrektora, widzę duże możliwości i potrzeby rozwoju. Co ważne obecnie trwają w Ministerstwie Sportu i Turystyki prace nad zmianą ustawy o zwalczaniu dopingu w sporcie. Prace wnoszą szereg zmian rozszerzających kompetencje POLADY oraz zwiększających listę podmiotów z założenia współpracujących z agencją. Inicjatorem zmian jest minister Jakub Rutnicki.

Od strony merytorycznej i operacyjnej jesteśmy na wysokim poziomie. Należymy do liderów – do grupy najważniejszych agencji antydopingowych na świecie według kryteriów WADA. Nasz program działania mógłby być zdecydowanie większy, tym bardziej, że jesteśmy dość dużym państwem. Dobrze by było uruchomić nowoczesne narzędzia realizowania edukacji i jeszcze bardziej wzmocnić dział śledczy. Ograniczeniem oczywiście są  finanse. W Polsce mamy model finansowania z budżetu państwa – ten ma swoje limity. Obecnie otrzymujemy maksymalne finansowanie, jakie jest możliwe. Życzyłbym sobie, żeby udało się je jeszcze rozbudować. Byłoby cenne wyjść do sponsorów, spółek skarbu państwa w poszukiwaniu środków zewnętrznych, żeby wsparły działalność antydopingową. Uważam, że jest to ciekawa, dobra oferta. Dajemy niezmiennie czyste wartości, zawsze pozytywne. Idziemy z przekazem, który jest prozdrowotny i proludzki.

RAZEM TWORZYMY MISTRZÓW

OLGA CYGAN. Była zawodniczka uprawiająca szermierkę, wicemistrzyni Europy indywidualnie w szpadzie z 2000 roku i wicemistrzyni Europy w szpadzie drużynowo z 2005 roku. Po zakończeniu kariery m.in. członek zarządu Polskiego Związku Szermierczego, dziennikarka, z wykształcenia – rzeźbiarka.