Pułapka wczorajszego dnia
Pojedynczy strzał może być dobrym modelem całej kariery sportowej. Po błędzie trzeba wrócić do procesu. Po rekordzie życiowym również trzeba wrócić do procesu. Po sukcesie trzeba dalej się rozwijać.

Jednym z najczęściej powtarzanych zaleceń w sporcie wyczynowym jest koncentracja na tym, co dzieje się „tu i teraz”. W dyscyplinach wymagających wysokiej precyzji, takich jak strzelectwo sportowe, nie jest to jedynie popularne hasło motywacyjne, lecz jeden z fundamentów skutecznego działania.
Czego pojedynczy strzał uczy o całej karierze sportowej?
Paradoks polega jednak na tym, że człowiek nie został biologicznie wyposażony do funkcjonowania wyłącznie w teraźniejszości. Nasz układ nerwowy nieustannie analizuje przeszłość i przewiduje przyszłość. Po nieudanym strzale szukamy przyczyn błędu. Po strzale bardzo dobrym zaczynamy myśleć o wyniku, rekordzie życiowym lub miejscu w klasyfikacji. W obu przypadkach uwaga oddala się od aktualnego zadania.

Rys. 1. Uwaga sportowca naturalnie oscyluje między analizą przeszłości a przewidywaniem przyszłości. Skuteczne działanie wymaga zdolności powrotu do aktualnego procesu wykonania.
Z perspektywy szkoleniowej warto zauważyć, że ten sam mechanizm występuje zarówno podczas pojedynczego strzału, jak i podczas całych zawodów, czy wieloletniej kariery sportowej. Umiejętność powrotu do procesu po błędzie lub sukcesie wydaje się jedną z najważniejszych kompetencji zawodnika wysokiego wyczynu.
Mikroskala – czego uczy pojedynczy strzał?
Po słabszym strzale zawodnik najczęściej zaczyna analizować przyczyny niepowodzenia. Zastanawia się, co zrobił źle, ile punktów stracił i jakie mogą być konsekwencje błędu. Po strzale wyjątkowo dobrym pojawiają się natomiast myśli o wyniku końcowym, rekordzie życiowym czy szansach na zwycięstwo. Z punktu widzenia wykonania kolejnego strzału oba stany są równie problematyczne. W obu przypadkach uwaga opuszcza aktualne zadanie.
Dlatego jednym z najważniejszych elementów szkolenia nie powinno być wyłącznie eliminowanie błędów, ale budowanie zdolności szybkiego powrotu do wypracowanego wzorca działania. Kolejny strzał nie jest przecież poprawianiem poprzedniego. Jest nowym zadaniem, wymagającym tej samej jakości koncentracji i tego samego procesu wykonania.
Doświadczenie pokazuje, że zawodnicy najwyższego poziomu nie różnią się od innych tym, że nie popełaniają błędów. Różnią się przede wszystkim szybkością powrotu do prawidłowego działania.
W praktyce oznacza to również konieczność ostrożnego posługiwania się informacją zwrotną. Trener musi diagnozować błędy, ale nie może doprowadzić do sytuacji, w której cała uwaga zawodnika zostaje skupia się na tym, czego nie powinien robić. Znacznie ważniejsze jest budowanie jasnego punktu odniesienia – wzorca, do którego można wrócić po każdym nieudanym wykonaniu.
Obecność trenera w procesie
W tym miejscu warto postawić pytanie również trenerom. Czy uczymy zawodników umiejętności, które sami realizujemy w codziennej pracy?
Wielu szkoleniowców znaczną część sezonu poświęca organizacji wyjazdów, dokumentacji, sprawom administracyjnym czy funkcjonowaniu klubu. To naturalny element zawodu. Problem pojawia się wtedy, gdy trener stopniowo oddala się od bieżącej obserwacji procesu treningowego, a jego uwaga wraca do zawodnika dopiero w okresie bezpośrednio poprzedzającym ważne zawody.
Wówczas często pojawia się większa liczba uwag, korekt technicznych i prób poprawiania elementów, które przez wiele tygodni nie były przedmiotem szczególnego zainteresowania.
Paradoks polega na tym, że właśnie wtedy trener sam zaczyna funkcjonować w logice wyniku, a nie procesu. Oczekuje od zawodnika koncentracji na pojedynczym zadaniu, jednocześnie coraz silniej skupiając się na rezultacie startu.
Skuteczne funkcjonowanie na wysokim poziomie wymaga potraktowania każdego startu jako nowego zadania. Nie oznacza to ignorowania wcześniejszych doświadczeń, lecz zdolność do odłożenia ich na bok w momencie wykonywania działania sportowego.
Zawodnicy bardzo szybko odczytują takie sygnały. Nawet jeśli słyszą komunikaty dotyczące koncentracji na procesie, obserwują również zachowania swojego szkoleniowca. W efekcie mogą otrzymywać dwa sprzeczne przekazy: werbalny, mówiący o skupieniu na zadaniu, oraz niewerbalny, wskazujący na rosnące znaczenie wyniku.
Umiejętność powrotu do procesu nie powstaje podczas odprawy przedstartowej. Buduje się ją podczas setek zwykłych treningów, w trakcie których trener jest obecny nie tylko fizycznie, ale również mentalnie – obserwując, wspierając i kształtując sposób reagowania zawodnika na sukcesy oraz niepowodzenia.
Średnia skala – syndrom drugiego dnia
Mechanizm obserwowany po pojedynczym strzale bardzo wyraźnie ujawnia się podczas zawodów rozgrywanych przez dwa dni.
Wielu trenerów zna sytuację, w której zawodnik kończy pierwszy dzień zawodów na czołowej pozycji. Drugiego dnia nie koncentruje się już na jakości wykonania kolejnych strzałów, lecz na utrzymaniu przewagi. Każdy wynik zaczyna interpretować przez pryzmat klasyfikacji, miejsca i potencjalnego medalu. Paradoksalnie właśnie wtedy wzrasta ryzyko pogorszenia wykonania.
Po słabszym pierwszym dniu mechanizm jest podobny. Zamiast realizować kolejne zadania, zawodnik koncentruje się na odrabianiu strat. Próbuje „nadrobić” wczorajszy wynik, choć jedynym zadaniem, które rzeczywiście ma pod kontrolą, jest wykonanie kolejnego strzału. W obu przypadkach drugi dzień przestaje być samodzielnym wyzwaniem. Staje się reakcją na wydarzenia z dnia poprzedniego.
Tymczasem skuteczne funkcjonowanie na wysokim poziomie wymaga potraktowania każdego startu jako nowego zadania. Nie oznacza to ignorowania wcześniejszych doświadczeń, lecz zdolność do odłożenia ich na bok w momencie wykonywania działania sportowego. W istocie jest to dokładnie ta sama umiejętność, którą zawodnik rozwija przy pojedynczym strzale.
Makroskala – kiedy sukces pojawia się zbyt wcześnie
Podobny mechanizm można zaobserwować również w długoterminowym rozwoju sportowca.
W środowisku sportowym sukces jest najczęściej postrzegany jako wartość jednoznacznie pozytywna. W praktyce szkoleniowej sytuacja bywa jednak bardziej złożona. Szczególnie dotyczy to zawodników bardzo młodych, którzy stosunkowo wcześnie osiągają znaczące wyniki.
Medal ważnej imprezy, rekord życiowy czy zwycięstwo nad bardziej doświadczonymi rywalami mogą stać się źródłem dodatkowych trudności. Problem nie wynika z samego sukcesu, lecz z faktu, że wynik sportowy bywa czasem szybszy niż rozwój psychiczny, emocjonalny i szkoleniowy zawodnika.
Młody sportowiec zaczyna funkcjonować jako medalista, reprezentant czy „wielki talent”. Coraz większa część swojej energii zawodnik kieruje na utrzymanie osiągniętej pozycji. Proces rozwoju ustępuje miejsca konieczności obrony wcześniejszego sukcesu.
Podobne ryzyko niesie ze sobą nadmierne eksponowanie pojęcia talentu. Chwaląc młodego zawodnika za wyjątkowe predyspozycje, można nieświadomie skierować jego uwagę na ochronę własnego statusu, zamiast na systematyczne doskonalenie umiejętności.
W pewnym sensie jest to ta sama pułapka, która pojawia się po jednym bardzo dobrym strzale. Zawodnik przestaje zajmować się procesem, a zaczyna zajmować się skutkami procesu.
Jak rozpoznać pułapkę wczorajszego dnia?
W codziennej pracy szkoleniowej warto zwracać uwagę na kilka sygnałów ostrzegawczych:
- zawodnik po błędzie długo wraca do rytmu działania,
- po dobrym wyniku częściej mówi o klasyfikacji, niż o jakości wykonania,
- przed zawodami skupia się na rezultacie, zamiast na planie działania,
- po sukcesie bardziej koncentruje się na jego utrzymaniu, niż na dalszym rozwoju,
- porównuje bieżące wykonanie do wcześniejszych osiągnięć, zamiast do aktualnych zadań treningowych.
Każdy z tych sygnałów może wskazywać, że uwaga została przeniesiona z procesu na przeszłość lub przyszłość.
Rozwój czy wynik?
Współczesny sport oferuje coraz więcej możliwości rywalizacji w młodszych kategoriach wiekowych. Pojawiają się nowe imprezy mistrzowskie, rankingi i ścieżki kwalifikacyjne. Dla trenerów i zawodników jest to naturalna pokusa przyspieszania rozwoju sportowego.

Warto jednak pamiętać, że nie każda możliwość startu musi zostać wykorzystana. Nie każdy sukces juniorski staje się fundamentem późniejszych osiągnięć w wieku seniorskim. Nie każdy medal przyspiesza rozwój zawodnika.
Podstawowym pytaniem powinno być nie to, czy zawodnik jest już gotowy do udziału w określonej imprezie, ale czy start w niej służy realizacji długoterminowego procesu szkoleniowego.
Zbyt wczesne podporządkowanie szkolenia wynikom może prowadzić do sytuacji, w której rozwój zawodnika zostaje zastąpiony koniecznością utrzymywania osiągniętego poziomu. W konsekwencji proces, który powinien budować przyszłego seniora, zaczyna koncentrować się na produkowaniu wyników w kategoriach młodzieżowych.
Odpowiedzialność trenera za przyszłość
Rola trenera nie ogranicza się do nauczania techniki. Obejmuje również odpowiedzialność za tempo rozwoju zawodnika, dobór doświadczeń startowych oraz tworzenie środowiska sprzyjającego długofalowej progresji.
Niektóre decyzje szkoleniowe przynoszą szybkie efekty i są natychmiast widoczne. Inne wymagają cierpliwości i przynoszą rezultaty dopiero po wielu latach. To właśnie w takich momentach ujawnia się strategiczny wymiar pracy trenera.
Pojedynczy strzał może być dobrym modelem całej kariery sportowej. Po błędzie trzeba wrócić do procesu. Po rekordzie życiowym również trzeba wrócić do procesu. Po sukcesie trzeba dalej się rozwijać.
Być może właśnie ta umiejętność ciągłego rozpoczynania od nowa stanowi jedną z najważniejszych kompetencji zawodnika sportu wyczynowego. Dlatego jednym z najważniejszych zadań trenera nie jest przygotowanie zawodnika do zdobycia medalu, lecz nauczenie go funkcjonowania po sukcesie, jak i po porażce. Ostatecznie nie odpowiadamy za to, ilu szesnastolatków zdobędzie medal. Odpowiadamy za to, ilu zawodników pozostanie w sporcie wystarczająco długo, aby w pełni wykorzystać swój potencjał na poziomie seniorskim.
Jolanta Samulewicz. Wieloletnia trenerka kadry narodowej w strzelectwie sportowym, obecnie pracownik Zespołu Metodycznego w Instytucie Sportu – Państwowym Instytucie Badawczym
/ForumTrenera